wtorek, 2 czerwca 2015

new in | majowe nowości: pielęgnacja i kilka produktów do ust haul

Porządki w życiu i w mieszkaniu objęły również kosmetyki. Poza tym cały czas używam tego, co mam i zużywam coraz więcej (zużyłam albo usunęłam wszystkie opakowania, w których było tylko trochę troszkę na wypadek recenzji/zdjęć/konkursu kto bardziej się zagraca). Dzisiaj pokażę Wam co kupiłam w maju. Jest tego sporo, ale zdecydowałam się zrobić zapas płynu micelarnego, skończyło mi się wiele litrów, które chowałam w łóżku ;) Tonik też dobiegł końca, a akurat było taniej, no i jakoś tak wyszło. Osobną kategorię stanowią paznokcie i usta, ale może po prostu Wam pokażę co się wydarzyło. Chodźcie śmiało.


Bielenda, Super Power Mezo Tonik. Jeż inspired. Opakowanie tandeta jakich mało, zawiasik już mi się ułamał, mimo, że byłam ostrożna (poszanowanie rzeczy materialnych, na które ciężko pracuję nie podlega dyskusji) jestem zawiedziona. dlaczego, dlaczego?! 200 ml, przelałam do czegoś innego. Nie szczypie, nie wypala dziury w skórze, więc jest jeszcze szansa, że dalsza współpraca przebiegać będzie sprawnie i bez zgrzytów.


Garnier, Płyn Micelarny 3 w 1. Kupiłam go, bo jest tani i razem z Mixą wyszło mniej więcej tyle, ile musiałabym zapłacić za Biodermę. Używałam go już, to moje drugie opakowanie. Zrobię recenzję ku pamięci. Rozumiem czemu tyle osób go używa, za tę cenę jest bardzo kuszący. 400 ml w obłej butelce ze sprawnym zatrzaskiem powinno wystarczyć na kilka tygodni. Kupiłam dwa na wypadek kataklizmu ;)
O płynach micelarnych, których miałam okazję używać przeczytacie tutaj KLIK.


Mixa, Płyn Micelarny Przeciw Przesuszeniu to zupełna nowość w mojej kosmetyczce. Marka mnie nie zachęciła odkąd weszła na rynek, ale szykując się do wyjścia z domu oglądałam kiedyś Maxineczkę i postanowiłam spróbować. 400 ml przeciw przesuszeniu to jeden z wariantów, widziałam też taki w niebieskiej obudowie, ale wykupiona była ta wersja, wygrzebałam ostatnią butelkę z głębokich tyłów regału i z łupem poszłam do kasy :)


Rival de Loop, Tonik Pielęgnacyjny do Twarzy. Jeż inspired, chociaż nie wiem, o którą wersję Ci chodziło Jeżu i możliwe, że o inną i co teraz jak żyć. 200 ml ma służyć jako fixer, a jako co będzie służył to się przekonamy. Kosztował grosze, na pewno się nie zmarnuje. Takie szaleństwo zrobiłam kupując go, czułam się trochę niepewnie, ale nie żałuję. Jestem ciekawa rezultatów, może akurat?


Sephora Colorful, Pretty Little Thing. Tak wyszło, że maj zaczął się dla mnie w kwietniu, bo na długi majowy weekend pojechałam nieco wcześniej. W Gdyni kupiłam cień do powiek w ołówku Colorful. To chyba jest dwa w jednym, no niech im będzie. Numer 34 to matowy róż, o jakim zawsze marzyłam. Odkąd go mam używam prawie codziennie, przemknęło mi przez myśl, że mogłam kupić dwa - był jeszcze cielisty odcień. Zdaniem producenta produkt jest wodoodpornym ołówkiem nasyconym pigmentami, który trzyma się przez 12 godz; może być stosowany jako cień do powiek lub eyeliner. Zgodzę się, chociaż eyeliner to chyba pędzlem, bo nie zaostrzysz raczej. Formuła Colorful to wysoki poziom krycia, intensywne kolory i trwałość 12 godz. Tak, też się zgodzę, ale najbardziej urocze jest to, że test satysfakcji przeprowadzony na 36 kobietach. Trolololo. Na 36? Naprawdę?


Od Słomki dostałam dwa Revlony, jak same zobaczycie maj należał do ust ;) ColorStay  Ultimate Suede w kolorze 030 High Heels oraz Colorburst Matte Balm 205 Elusive Insaisissable. Dziękuję dziękuję!


Przyjechały do mnie nowości Yves Rocher* Pisałam o nich tutaj, KLIK! Na wyróżnienie zasługuje Karambola, którą zaraz zużyję, bo zawróciła mi w głowie i używam bardzo regularnie. Mleczko też na pewno mnie nie zawiedzie, ale jeszcze go nie używam, bo chcę dokończyć jedno otwarte.
Mała uwaga na temat Yves Rocher. Używam ich kosmetyków od wielu lat, jestem fanką. Ostatnio kilka rzeczy nie trafiło w mój gust, ale potrzeba więcej, żeby mnie zniechęcić do marki. Wiem, że kilka z Was dało sobie spokój i poszło inną drogą. Ja też poruszam się już po rynku kosmetycznym troszkę inaczej, ale Yves Rocher nadal leży w kręgu moich zainteresowań. Nie robię zakupów tak często jak kiedyś (to było zbyt entuzjastyczne podejście), ale jest kilka rzeczy, do których wrócę i są takie, które chcę wypróbować. Pomyślałam, że chciałybyście to wiedzieć. Przepływ informacji najważniejszy.


Kupiłam kilka sztuk Bourjois Rouge Edition Velvet (jest miłość), bo od dawna planowałam i jakoś się nie składało, ale w końcu się udało i są. Jest moc! Od góry: 10 Don't Pink of It, 09 Happy Nude Year, 06 Pink Pong, 05 Ole Flamingo, 02 Frambourjoise.


Kupiłam również konturówki Bourjois Contour Edition, bo chciałam nowe. Szykuję wpis o konturówkach, bo to coś czego używam prawie codziennie, a jakoś nigdy się nie wypowiedziałam.

I tyle. Dużo zakupów, to pierwsze takie większe w tym roku. Życzę Wam spokojnego wieczoru i do zobaczenia chyba jutro :)

Buziaki, ahoj!
Stri

18 komentarzy:

  1. U mnie kilka konturówek za krzyż ;) i w sumie rzadko po nie sięgam, za to uwielbiam transparentną. To ona towarzyszy mi najczęściej :) Nie uległam żadnym nowościom z Bourjois i jestem z siebie dumna, głównie dlatego że wychodzę z drogerii z pustymi rękoma :D Z YR nie kupiłam nic od listopada ubiegłego roku (wtedy poszalałam z gruszką w karmelu <3 oraz nowymi perfumami) i zapowiada się, że poza żelami pod prysznic JdM nie kupię nic nowego.
    Micele także kupuję hurtem, ale lubimy zupełnie inne produkty i w sumie na półce drogeryjnej nie mam czego szukać. Wyjątek stanowi chyba tylko micel Nivea, tani jak barszcz a w promocji to już w ogóle. To taka ostateczność gdybym nie mogła trafić na nic innego.
    Za to ostatnio miałam okazję poznać Oeparol Stimulance żel micelarny- rewitalizujący, przyjemne myjadło na niezobowiązujące poranki. Jest delikatny i fajnie odświeża. Zerknij sobie na niego jak będziesz miała okazję, bo wyróżnia się i na dodatek kosztuje grosze. (Robię sobie taką listę zastępczą na wypadek dłuższego pobytu w PL, by nie taszczyć całego majdanu ze sobą, nie wydawać majątku na tymczasowe produkty, które zostawię w spadku Mamie :)) i jednocześnie mieć możliwość zakupu bez większego problemu)
    Muszę poczytać o Super Power Mezo Tonik (LOL co za nazwa :DDD) i co ona tam ma dobrego w składzie, aczkolwiek nie łudzę się, że coś przebije tonik łagodzący z P&R. Co prawda mam godnych rywali, ale każdemu czegoś brakuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam wybrać coś dermokosmetykowego, ale jakoś nie było dobrej oferty cenowej, więc wzięłam to. Nivea nigdy mnie nie pociągała tak naprawdę, tzn kultowy krem był w domu od zawsze, ale pamiętam jak się zafiksowałam na makijażowej ofercie i myślałam, kombinowałam, a w końcu nic nie kupiłam i dobrze. Cała pielęgnacja jakoś mnie w ogóle nie kręci. Nigdy nie próbowałam, więc może dlatego mam spokój.

      Rozumiem, no to ma sens w Twoim przypadku taka lista awaryjno-zastępcza. Oeparol Stimulance, zapamiętam!

      Super Power Mezo Tonik to faktycznie szalona nazwa, jak pierwszy raz zobaczyłam to przeczytałam dwa razy, żeby zrozumieć ;P Najgorzej jest jak czegoś brakuje. Też mi się nie wydaje, żeby cokolwiek przebiło PR dla Ciebie. Kiedyś go spróbuję, ale zawsze jest wykupiony na stronie jak zamierzam kliknąć!

      Usuń
    2. Powiem Ci, że ja mam słabość do oferty Nivea. Kultowy krem był od zawsze w domu, ale potem kupowałam mleczko do ciała (nie pamiętam nazwy, było w granatowym opakowaniu :D) i ono świetnie działało na moją skórę. Potem pojawił się krem Nivea Soft i cuda do kąpieli. No i moim numerem jeden na równi z zieloną kulką Vichy jest kulka Nivea, która działa rewelacyjnie. I tylko szklane opakowanie nie bardzo się nadaje na podróż więc stacjonuje w domu. Zakup micela, to przypadek. Czytałam o nim wcześniej na blogu osoby, która ma zbliżone preferencje do moich. Dlatego też zaciekawiła mnie Jej rekomendacja, potem chwaliła Simply i... kiedy podczas urlopu w DE skończyły się moje mini zapasy postanowiłam kupić. I nie żałuję. Jest naprawdę dobry, choć byłam bardzo nieufna. Wpadka z L'Orealem i Garnierem zrobiła swoje... Dlatego czasami do niego wracam :) Taka historia.

      Kolorówkę Nivea przerobiłam bardzo intensywnie :D Szkoda, że firma się z niej wycofała, bo mieli sporo udanych produktów.

      Szykuję taką listę, bo prawdopodobnie będę zmuszona do dłuższego pobytu w PL. Nie bardzo mi się to uśmiecha i mam nadzieję, że da się to ominąć ale...życie pokaże.

      Kiedy tonik jest wykupiony, to ustawiam sobie powiadomienie na maila :) W przeciwnym razie chyba nigdy bym go nie kupiła ;)

      Usuń
    3. Wiesz, ja zawsze się cieszę jak jesteś na miejscu, więc zapraszam serdecznie. Będziemy chodzić na lody ;P (ale trzymam kciuki, żeby wszystko poszło po Twojej myśli).

      Ja też zawsze ustawiam, ale chyba one lądują w spamie ;P

      Zielona kulka Vichy była pierwsza najlepsza, teraz używam Biodermy z różową nakrętką, ale chyba tylko taka jest jedna.. no i co. Nivea chyba była w moim życiu tylko w szamponach i odżywkach, ale już dawno nie.. no i chyba dezodorant jakiś jeden albo dwa były, ale wiesz co to nie były nawet kulki tylko psikpsiki. Miałam takie lato jedno, że lubiłam aerozole i pamiętam wtedy miałam właśnie Nivea i Garniera takiego z zielonym dizajnem. Od tamtej pory już nie, ale przecież jakby apteki zamknęli to bym poszła i kupiła jakieś coś. Pewnie coś bym znalazła skutecznego, ale teraz nie mam potrzeby to nie szukam. Chociaż wiesz co się stało - otworzyli aptekę jedną z kolorowych obok biedronki 10 minut ode mnie. no, 7 minut ode mnie. byłam tam i asortyment jakiś tam nawet mają, chociaż nie wszystko, ale np po błonnik mogę spokojnie podejść i nie muszę się telepać do centrum.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Woda , gliceryna i panthenol na początku, prawda?

      Usuń
    2. Woda , gliceryna i panthenol na początku, prawda?

      Usuń
    3. No to ten. U mnie faktycznie jakby działa, nie zwracam uwagi na trwałość makijażu tak bardzo bo podkłady i tak mam pancerne, ale faktycznie mniejsza suchość jakby jest.
      Tonik z Bielendy na razie żyje, ale chwilowo go nie otwieram bo leczę podejrzany wysyp maściami od dermatologa i filtruję się uważnie w związku z tym.

      Usuń
    4. ja się filtruję uważnie na ciele też, bo pierwsze słońce zawsze lubi mi dopitolić (każde następne też nie jest łagodne, ale te pierwsze dni zawsze są groźne)

      Usuń
    5. Właśnie zdałam sobie sprawę że kiedy pojawia się pierwsze mocne słońce, to nawet kiedy się nie filtrowałam nic mi nie było, bo siedziałam od rana do nocy sięucząc. Chlip.

      Usuń
  3. Ale zdjęcia zrobiłaś tym 4 pierwszym! Super! :-)

    A tak poza tym to nie znam żadnego z tych kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadnego? Zawsze się zastanawiam nad tym czy wszyscy znają to, o czym piszę czy może w ogóle nie :) Noo, też mi się podobają są takie świetliste..

      Usuń
  4. mrau, ile pięknych pomadek! czekam na wpis o konturówkach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ten tonik z bielendy jest świetny! a opakowanie jest tragiczne ;/ dlatego lepiej go odkręcać ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, właśnie. kurde, no ale bez przesady przecież mocniejszy zawiasik nie może aż tak więcej kosztować

      Usuń
  6. Używam tego micela z Garnier - przeszłam już przez kilka butelek. Bardzo go lubię. Zapach mnie ździebko drażni, ale jest do przejścia.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...