czwartek, 3 września 2015

essie | splash of grenadine


To jest jeden z lakierów, które teoretycznie do mnie nie pasują, ale w praktyce jestem zauroczona tym odcieniem. Zakup wydarzył się ze względu na Essiebutton, która używała tego lakieru bardzo często kiedyś dawno temu i akurat trafiłam na moment kiedy chciałam mieć to, co wszyscy mają. U mnie jest różnie. Przeważnie nie lubię mieć tego, co wszyscy i wyglądam inaczej niż reszta itd, ale w blogerskim środowisku trudno nie przyłapać się na chceniu tego, co pokazują koleżanki, bo jak się napatrzysz to w głowie się przestawiają priorytety ;) Lakiery do paznokci to taka szara strefa, bo zawsze będę ich mieć (za) dużo. Maluję paznokcie 2 albo 3 razy w tygodniu, więc to są rzeczy, których zdecydowanie używam. Dodatkowo, one naprawdę się nie psują, a nie mam też problemu z tym, że zmienia się moda i muszę mieć nowsze. Jasne - chcę mieć różne i coraz więcej, ale po tylu latach wiem co lubię i co się sprawdzi, czasami tylko mam ochotę na eksperymenty.

Splash of Grenadine był właśnie takim eksperymentem i udał się wyśmienicie. Lakier nie jest różowy, ale nie jest też fioletowy. Kolor robi wrażenie miękkością wykończenia, jest bardzo łatwy w użyciu i taki.. hmn.. Gdybym była chora, pomalowałabym nim paznokcie. Zbyt szalony lakier może zniechęcać, bo nie ma nici porozumienia (szalony lakier chce żyć, biegać, tańczyć w białej sukience na łące, a chory organizm chce zjeść rosół), zbyt ciemny może przygnębiać, bo czujesz, że umierasz i chcesz czegoś jasnego niosącego życie!

Polecam nie tylko na chore dni, ale na zdrowe też. Polecam w każdym wieku i w różnych karnacjach. Polecam przynajmniej spróbować u koleżanki.

Buziaki ahoj! Mam nadzieję, że się nie nudzicie. Wrzesień nie będzie zupełnie paznokciowy, ale chwilowo jest fajnie :)) Stri.

14 komentarzy:

  1. Podoba mi się od dawna, ale jeszcze nie wiem czy chcę mieć. Wiem, że na pewno nie potrzebuję :) Z lakierami można łatwo przesadzić i staram się ostatnio ograniczyć ich zakup do zera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Ja zrobiłam duże postępy jeśli chodzi o lakiery i w ogóle o przestrzeń, ale to jeszcze nie koniec. Etapami. Zaczęłam powiedzmy w lutym i w lutym zamierzam zrobić rachunek sumienia. Na pewno do tego czasu nie skończę się odgruzowywać, bo jeszcze mam trochę rzeczy do zużycia i do zdarcia, ale idę w dobrym kierunku. Czasami też myślę, że może ograniczę zakup do zera, ale to bez sensu w moim przypadku, bo jak sobie tak powiem to nagle wszystko będę chciała. Wychodzi w praktyce, a ostatnio wychodzi tak, że naprawdę kupuję w ogóle sporadycznie.

      Usuń
    2. Jak to mówią 'nie od razu Kraków zbudowano'. Trzeba powoli, ale systematycznie dążyć do celu. Ja też robię czystkę, dzisiaj na przykład wyrzuciłam katalogi Ikei. Zabawne że do tej pory je trzymałam, mimo że nieaktualne. Z czasem nabiera się innej perspektywy.
      U mnie ograniczenie zakupów też źle się kończy ;)

      Usuń
    3. Wiem, ja też kiedyś miałam ten moment, w którym wyrzuciłam katalogi Ikei. Nie wyrzuciłam ich na makulaturę tylko zaniosłam do pracy, Dziewczyny przeglądają w wolnych chwilach.

      Ograniczenie zakupów jest ryzykowne, ale oczywiście najlepiej nie dodawać niczego nowego do zbioru, żeby się nie powiększał. Ja miałam kilka fal usuwania i teraz już właściwie jest tak, że jeśli chcę kupić coś nowego niepotrzebnego to wymieniam jakąś starą rzecz. jasne, że jak zużyje mi się 5 bluzek to po prostu idę i kupuję nowe, bo stare nadają się do chodzenia po domu albo do uprawiania sportu albo sprzątania czy tam coś. jak byłam na męskim graniu to zapragnęłam mieć kubek, a kubek to jest ostatnia rzecz, której potrzebuję. kupiłam, ale usunęłam inny i mam tyle samo. taki sposób ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam ten kolor. Kocham. W pierwszej piątce mojej (skromnej) kolekcji Essie. Będę go kupować w kółko, od razu po każdej skończonej buteleczce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co cho. Jestem bardzo zadowolona z życia chwilowo, okoliczności sprzyjają, ale mam też w głowie jakiś taki spokój. Nie mogę się doczekać jesiennych fioletów i czerwieni tak tak tak tak tak.
      I Zelig w słuchawkach mam.

      Usuń
    2. I Dunkin' Donuts nie możesz się doczekać.

      Usuń
  3. Bardzo lubię ten kolor i dość często noszę jak na moje fazy kolorystyczne :) Kupiłam dość dawno temu i nie wykluczam, że po wykończeniu pojawi się nowa buteleczka.
    Hmmm....nie dopasowuję koloru do samopoczucia/stanu zdrowia :P wybieram taki, na który mam ochotę i tyle bez głębszej analizy. Bywają tygodnie, że noszę non stop to samo. Lubię pastelowe róże jak i wszystkie odcienie w stylu vamp, byle za dużo nie działo na paznokciach. Wyrosłam już z tego ;) Chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja wybieram też taki, na który mam ochotę - w zależności od samopoczucia i nastroju :)) Ja nie mam takich tygodni, że noszę to samo, ale miałam takie miesiące, że nosiłam tylko piaski. Teraz też mam piasek na paznokciach, ale nie mogę popadać w lenistwo (piaski szybsze, bo bez topa i sama wiesz). Odcienie w stylu vamp czekają na swoją kolej, już zaraz za chwilę za jakiś czas. Ja nie wyrosłam (Zoya LUX), tam się tyyyyyyyyyyyyyle dzieje!

      Usuń
  4. trafia na wish-listę, bo jest naprawdę uroczy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. Śmiało, śmiało! Jak będzie w promocji to weź ten i jakiś jeszcze. Suite Retreat polecam albo Bahama Mama albo coś.. ;P

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...