czwartek, 29 października 2015

październik

znowu life update, ale cóż poradzić. tym razem będzie od myślników.

- w tej chwili mam dwa komputery. w jednym nie działa zasilanie, w drugim dysk. działający dysk nie jest kompatybilny z działającym komputerem. na dysku, który nie działa są zdjęcia i inne rzeczy, które już prawie wrzuciłam na blog, ale jednak nie wrzuciłam. mam nowy dysk, na którym nie ma niczego oprócz windowsa 7. argh

- drogą przypadku nabyłam salmonellę, która próbowała mnie zabić i musiałam iść do szpitala bez mydła, ale nie umarłam. czuję, że boli mnie gardło i zbliża się coś niebezpiecznego dla mojego wątłego zdrowia. jak żyć nikt nie wie.

- byłam w ikei, kupiłam meble, bo przemeblowanie w końcu. no niby tak, ale szpital i później warszawa i jakoś nie wyszło. ostatni mebel został skręcony dopiero w tym tygodniu, więc jest chaos i nadal dużo do ułożenia i usunięcia (bo kupiłam meble, w których jest mniej miejsca, żeby nie być chomikiem)

- meet beauty było fajne, nie miałam żadnych traumatycznych wydarzeń związanych ze stanem mojego układu trawiennego, więc to już była połowa sukcesu. napiszę coś o konferencji, bo trzeba zapamiętać co się czuło i myślało. cieszę się, że pojechałam.

- przeczytałam 4 tomy księgi całości (kres love) i to wszystko. wiem, trochę smutno.

- mój Tata miał urodziny, było przytulnie.

- obejrzałam kilka filmów, zdecydowanie najlepszym był crimson peak, bo tom hiddleston i magiczny świat guillermo del toro i te przepiękne detale. i omg chcę jeszcze.

- schudłam 4 kg, bo zatrucie. pomyślałam, że wspomnę, bo kupiłam sobie nowe spodnie i są za duże, ale pewnie po praniu znowu będą dobre? spodnie z działu hm+ nawet dają radę, normalnie 99% bawełny i 1% elastanu. nieco grubsze, była wersja slim i straight nogawek. wzięłam slim. mimo, że wolę najwyższy stan zawsze to tu wysoki stan = krok w udach, bo spodnie zatrzymywały się na łydkach wtf? wzięłam regular waist.

- byłam na terapeutycznym koncercie Mikromusic

- pofarbowałam włosy farbą, totalnie normalną farbą. na tak jakby wiśniowo, a trochę nieco na fioletowo niby, ale jednak nie do końca. dzieje się.

- wróciłam do pracy, bo szpital wydarzył się w tygodniu, kiedy miałam urlop i zaplanowałam wakacje. supeer. pracuję teraz cały czas, a niedługo zaczyna się sezon świąteczny i będę więcej czasu spędzać pracując niż nie. muszę kupić kuchenkę, później nie zdążę. to plan na przyszły tydzień.

- koty już codziennie śpią w łóżku, Guen weszła nawet ostatnio pomiędzy pościel, a kołdrę. Mały Żbikunio, było Jej zimno. Shiro śpi z łapką na moim policzku, pochrapuje cichutko. to są chyba najlepsze momenty mojego życia :))

Czy u Was okay? Dzisiaj chyba pomaluję paznokcie na pomarańczowo, żeby być dynią.


Dziękuję za uwagę, buziaki ahoj!
Stri

13 komentarzy:

  1. No nie mogę jakie zajebiste jest to zdjęcie <3
    Ja mam właśnie dynię na paznokciach ale zmywam już, bo się ściera, pecwaj, świeżutki prosto z hebe.
    Czuję się jhakbym wyszła z kopalni, a ja tylko intensywnie pracuję w domowym zaciszu w dodatku; pracy jest tyle że nawet nie mam się kiedy rozpraszać internetami, a to wiele znaczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy wiele, że znalazłaś chwilę na to, żeby odnaleźć się w prostych czynnościach. Jeżu Drogi, pecwaje pojawiły się również u mnie na wsi, ale co tamtędy przechodzę to jest zamknięte i mogę tylko polizać przez szybkę (czego nie robię, bo bez przesady). Kopalnia kojarzy mi się z Crimson Peak, omg mustsee dla nastoletnich fanek Toma (którą jestem)

      Usuń
    2. Nigdy nie widziałam Crimson Peak, czy moje nastoletnie życie coś na tym straciło?

      Usuń
  2. nie ma chyba nic gorszego niż choroba
    mój pies też sypia już na łóżku, chłodno się zrobiło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma co się wygłupiać, trzeba dbać o to, żeby nie tracić ciepła.

      zdrowie jest najcenniejsze. przez kilka godzin w nocy w szpitalu myślałam, że umrę. wyolbrzymiam czasami niektóre rzeczy i ekscytuję się za bardzo, bo wyrażam wszystkie swoje emocje dosyć.. intensywnie, ale naprawdę myślałam, że się odwodnię i po prostu zdechnę tam w tym łóżku albo na podłodze w łazience. bardzo dziwne uczucie. a przecież ja nie byłam tak najbardziej chora, a co mają powiedzieć ludzie, którzy są chorzy i ich organizm umiera z dnia na dzień coraz bardziej? masakra. nie da się tego ogarnąć będąc w innej sytuacji.

      Usuń
  3. pieknie wyglądasz :*

    a szpital - ojej, ojej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję!! taka się wyraźna zrobiłam z tymi ciemnymi włosami ;P

      szpital przygoda, dobrze, że mnie wypuścili i powoli wracam do zdrowia na zewnątrz.

      Usuń
  4. Ojej, jak Ty się tej choroby nabawiłaś? Moja Mama strasznie jest przeczulona na tym tle, aż do takiego stopnia, że w życiu nie jadłam koglu-moglu czy jak to się mówi.

    Dobrze, że już z Tobą lepiej. A wyglądać pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, może od jajek albo tuńczyka, nie wiemy. Dzięki!

      Usuń
  5. Jesteś za ładna, nie gadam z Tobą.
    Dobrze, że szpital już się skończył.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, no, no. Tylko na zdjęciach w kiblu ;D
      Bardzo dobrze, codziennie cieszę się, że jestem na wolności.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...