czwartek, 8 października 2015

puszysta maseczka głęboko oczyszczająca | the body shop blue corn 3-in-1 deep cleansing mask


Opakowanie charakterystyczne dla The Body Shop - cieszy mnie, że moje obie maseczki mają ten sam rozmiar i mogę nałożyć jedną na drugą albo drugą na pierwszą. Zapach coś mi przypomina, ale nie wiem co. Muszę zbadać sytuację. Kojarzy mi się z jakimś miejscem, może z panią kosmetyczką z wczesnej młodości? Pierwszy raz do salonu piękności zabrała mnie Mama na oczyszczanie twarzy, wtedy to jeszcze nikt nie słyszał o peelingach enzymatycznych, a algi były tylko usługą. Przynajmniej w moim życiu.

Z Blue było nam razem dobrze od pierwszego użycia - maska mrowiła nieco, ale obszary naczyniowe nie zostały skrzywdzone. Po kilkunastu minutach cała papka zaschła, bo nawet jej nie psikałam wodą termalną (lubię ryzyko). Zmywanie nie stanowi problemu, bo blue corn nie jest tłusta. Bardzo mi się to podoba, bo nie ma nic gorszego niż rozmazująca się maseczka aaargh.

Wydajność mogę zakładać na poziomie Tea Tree Mask, która jeszcze mi się nie skończyła, ale nie używałam jej przez miesiąc, so.. Blue wydaje się być nieco bardziej puszysta (słowo-klucz). Może będzie mniej wydajna, ale nie sądzę.


Działanie na strefę T - użyłam jej m.in. po peelingu drobinkowym, którego używam ostatnio regularnie, bo chcę go zużyć (w listopadzie minie rok od otwarcia). Normalnie trzymam się Phenome, ale wiecie jak jest. W szufladzie z zapasami mam jeszcze zieloną Neutrogenę z turystyki kosmetycznej z Niemiec (za pośrednictwem). W każdym razie, po peelingu. Nie zauważyłam odetkania porów, ale na pewno były bardziej zamaskowane obkurczone pokurczone i miałam przyjemnie matową skórę, ale nie wysuszoną ściągniętą.

Nie nakładam maski na całą twarz, raczej na czoło, nos, brodę i obszary łączące te trzy strefy. Po zmyciu naczynko przez chwilę nie jest zadowolone, ale szybko wraca do stanu wyjściowego, a skóra jest miękka i odświeżona. Dobry efekt. Polecam :)

Ahojka!
Stri

6 komentarzy:

  1. Miałam ja kiedyś. Fajna była, ale bez szału :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie maski, ale z TBS nie miałam jeszcze nic do twarzy, edynie masła, które są według mnie takie sobie i żele pod prysznic, które bardzo lubię:). PS.: Zapraszam do siebie;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maseł nie używałam chyba zbyt wielu z TBS, może dwóch.. Lubię bananowe szampon i odżywkę, żele pod prysznic też są spoko. Do twarzy lubiłam serię z witaminą E, ale próbowałam różnych serii. Mam ochotę na kilka produktów, wątpię jednak, żeby do mnie w ciągu następnego roku trafiły (więc równie dobrze mogę powiedzieć, że nigdy po nie nie sięgnę), bo zapasy i plany zakupowe.

      Usuń
  3. nawet na zdjęciu widać puszystość konsystencji :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...