poniedziałek, 2 listopada 2015

nowości yves rocher na jesień 2015 #2

Dzień dobry,


dzisiaj druga część nowości. Ekipa Yves Rocher zaskoczyła mnie dokładką nowości, przesyłkę otrzymałam będąc jeszcze w szpitalu, więc musiałam się nieco wstrzymać z zapoznawaniem się z kosmetykami. Szczególnie miłe było serum do włosów, które w ogóle nie jest silikonem! Super sprawa, może najpierw zdjęcia, składu też. Zainteresowanych zapraszam do analizy, a ja mogę Wam powiedzieć, że według opisu produkt ma wzmocnić i wygładzić włosy. Kto nie chce mieć mocnych, gładkich włosów? No kto? Nikt :) Wszyscy chcemy pomóc im być.



Naukowcy Yves Rocher połączyli mikro olejki 100% roślinne z odbudowującymi peptydami z Hibiskusa, tworząc niepowtarzalną formułę.

Podoba mi się pomysł połączenia produktu pielęgnującego i upiększającego. Konsystencja wzbudza zaufanie, jest lekka. Miałam pomysł, żeby użyć dwóch pompek i to raczej na suche włosy. Zdarzyło się jednak, że nałożyłam trzy pompki na jeszcze wilgotne włosy i też było bardzo dobrze. Nie chcę przesadzić i nałożyć za dużo. Instrukcja obsługi mówi 2-4 pompek. Moje skrócone włosy chyba nie potrzebują dużej ilości produktu. Nie zauważyłam żadnego obciążenia, zresztą to będzie bardzo trudne - obciążyć sobie nim włosy. Mleczko / lotion naprawdę ma lekką konsystencję.

Ogromne wrażenie robi na mnie szklana pompka z brązowym aplikatorem o wysokim połysku. Opakowanie jest śliczne, oczywiście mamy również kartonik z informacjami o kosmetyku.

Cena regularna to 27,90 zł za 30 ml, w tej chwili online jest taniej. Serum wzmacniające do włosów, klik!


Drugim kosmetykiem jest krem wygładzający do skóry mieszanej z linii Serum Vegetal, klik. Smukła tubka mieści 40 ml wygładzenia i blasku, a założenia producenta brzmią jak spełnienie moich pielęgnacyjnych marzeń. Po latach zmagania się z problemami pobocznymi (przesuszenie, wybuchające naczynko) stwierdzam, że w cerze mieszanej chodzi o to, żeby jej nie zapchać. Mam ogromną skłonności do zapchanych porów na nosie (dzięki Tato!). To zdarza się regularnie i walczę peelingiem enzymatycznym, a teraz już też kremem na noc. Jednak to są rzeczy, od których nie ucieknę. Zawsze będę mieć rumień, zawsze będę mieć suche placki na twarzy i ciele i zawsze będą mi się zapychać pory. To kwestia utrzymania skóry w czystości, no nic nie poradzę. Chyba, że coś poradzę kiedyś.

Jednak jest jeszcze inna kwestia - zbyt ciężkie konsystencje kremów/pokładów/pudrów, które natychmiast przekładają się na pot na skórze i świecącą się strefę T. Kaman, z tym już można trochę walczyć. Nie tak, żeby w ogóle nos mi się nie świecił, ale jednak warto próbować, bo jest to najbardziej.. nie wiem czy widoczny problem, ale taki pierwszy od zewnątrz mam wrażenie. Jeśli faktycznie ten krem będzie lekki, strzał w dziesiątkę.


Gwiazdą tego produktu jest wyciąg z przypołudnika kryształowego, nazywany Rośliną Życia pobudza w skórze mechanizmy komórkowe do przeciwdziałania zmarszczkom. Formuła zawiera ponad 93% składników pochodzenia naturalnego. Nie zawiera olejów mineralnych i parabenów. Skład na zdjęciu powyżej.

Cena regularna 65 zł, online 44,90 zł. Sklep internetowy sprawdzajcie przed zakupami.


Kolejnym produktem są ampułki błyskawicznie odmładzające, ciekawe uzupełnienie linii. W małym kartoniku znajdziemy 4 sztuki, 1,5 ml każda. Cena 42 zł regularnie, online 29,90 zł.


Ampułki zawierają kosmetyk o świeżej i nawilżającej formule redukującej zmarszczki i drobne bruzdy. Skóra natychmiast odzyskuje blask.

Myślę, że mogłabym je stosować raz na tydzień. Nie wiem czy mam już drobne bruzdy, na pewno nie mam głębokich. Dużo się śmieję i mam zmarszczki mimiczne. Staram się podpatrzeć kobiety w rodzinie jak wyglądają, ale większość mojej rodziny jest już nieosiągalna albo daleko daleko.

Muszę jeszcze dodać, że mini ampułki wyglądają uroczo.


Przedostatnim produktem jest coś z kolorówki. Dosyć interesujące dla mnie, bo takie rzeczy widziałam tylko na wybiegach podczas fashion weeka ;) Top coat połyskujący jest jednym z trzech wariantów kosmetyku. Dostępne są również topy metaliczny i perłowy. Wersja, którą widzicie na zdjęciu jest chyba najbardziej uniwersalna. Na początku wyobrażałam sobie bardzo gęsty przezroczysty błyszczyk do oczu i obawiałam się, że posklejają mi się rzęsy. Nic bardziej mylnego. "Żel" faktycznie jest przezroczysty, ale nie jest gęsty - właściwie nawet bardziej lekki niż ciężki. Do tego po chwili wysycha i robi się mniej.. no.. zastyga, ale mojej skórze nadal było wygodnie. Zobaczymy jak to będzie na oczach.


Last but not least męsko pachnący szampon-żel pod prysznic, łapcie skład i powąchajcie w salonach stacjonarnych. Drzewo gwajakowe i jałowiec kosztuje 29 zł za 200 ml. To męski zapach o świeżych i drzewnych nutach.


Drzewo gwajakowe to bardzo odporne i twarde drzewo pochodzące z Paragwaju. Pozyskiwany z niego olejek eteryczny jest jednocześnie tajemniczy i słodki co sprawia, że zapach jest drzewny i ujmujący.
Jagody jałowca są tradycyjnie używane do produkcji gin'u. Dzięki nim zapach staje się delikatny i elegancki o lekko pikantnym aromacie. Kardamon sprawia, że zapach jest aromatyczny, słodki i otulający.

To na tyle jeśli chodzi o nowe produkty Yves Rocher. Jestem podekscytowana jesienią, zimą, blogowaniem i jedzeniem zup ponownie. Wiążę duże nadzieje z serum do włosów i moim autorskim programem odnowy twarzy (jest dość prosty - złuszczanie i nawilżanie). Wszystkie kosmetyki są nowe, ładne i błyszczące (albo matowe, zależy jaki mamy design opakowania). Dla mnie jednak najważniejsze jest to jak się czuję używając ich. To jest oczywiste, ale czasami zapominamy kupując kolejną rzecz, której nie potrzebujemy, ale koleżanka ma albo coś tam (też tak robię, nie oszukujmy się).

Mnie Yves Rocher kojarzy się z domem, bo moja Mama używała tych kosmetyków odkąd pamiętam. Tego nie da się zapomnieć i mam ogromny sentyment do firmy. Jasne - u Niej sprawdziły się rzeczy, których ja dla siebie nie wybieram (Mama lubi nowości i co miesiąc robi zakupy i używa, ale czasami chomikuje.. a myślicie, że czemu ja jestem chomikiem tak w środku w sobie?;), ale cieszę się, że to nas łączy. Różnimy się, chociaż chyba też jesteśmy do siebie bardzo podobne.

Miałam trudne miesiące latem i intensywny czas od września, a teraz wszystko wraca na swoje miejsce i cudownie, że mogę otaczać się wspaniałymi umilaczami rzeczywistości i używać kosmetyków, które pomagają mi żyć tak jak lubię. Zastanawiałam się też nad tym po co używamy np pielęgnacji twarzy czy ciała - bo potrzebujemy (skóra nas boli/wysusza się/przetłuszcza jak nie zrobimy kroku A albo B), bo chcemy (jestem tego warta, użyję maseczki w płacie), czy dlatego, że już się przyzwyczaiłyśmy, że musimy codziennie użyć tego balsamu, bo jeszcze 4 litry w zapasach i jak ja to zużyję?! Uprościłam nieco, ale z premedytacją. To nie jest fajne uczucie, ja już go nie mam, ale trochę mi to zajęło. Żyjmy lepiej, rozpieszczajmy się, nie róbmy nic na siłę. Korzystajmy z tego, co jest dla nas dostępne. Mieszkamy w uprzywilejowanym społeczeństwie, nawet jeśli pracujemy na zlecenie i mamy kredyt i nie stać nas na coś tam to zaspokajamy swoje podstawowe potrzeby i o wiele, wiele więcej.

Buziaki, spokojnego wieczoru. Ahoj!
Stri

13 komentarzy:

  1. Przyznam, że rzadko kiey sięgam po kosmetyki tej marki... nie wie mdlaczego bo sam sklep stacjonarny mam blisko domu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz wstąpić albo skorzystać ze sklepu internetowego. Ja bym chciała mieć blisko warzywniak..

      Usuń
  2. Zaciekawił mnie kremik do cery mieszanej, ja też mam skłonności do zapychania porów na nosie, więc jestem ciekawa jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja używam też Iwostinu złuszczającego, polecam serię zieloną Pharmaceris, a do chwilowego wyrównywania skóry po oczyszczeniu - Pore Refiner Biodermy. nie próbowałam LRP Effaclar, ale dużo Dziewczyn jest zadowolonych, tylko tam była zmiana formuły czy coś.

      Usuń
  3. YR ciągle mnie szczególnie nie pociąga (peeling do stóp mają ok i gruszkowa edycja bardzo na tak) ale jezu jak ja lubię twoje dygresje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ich olejek regenerujący do włosów i malinowy ocet! Dlatego tez z całego zestawu najbardziej zainteresowało mnie to serum do włosów! Planuje większe zakupy w YR, dziś widziałam, ze maja juz świąteczne limitki, na ktore czekam cały rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, świąteczne limitki to jest TO! Wczoraj wracałam z kina wieczorem i czekałam na autobus 15 minut, więc chodziłam, żeby nie zamarznąć i aż przystanęłam przy witrynie YR, bo takie tam były różne fajne rzeczy:)

      Usuń
  5. Mnie YR wkurzyło i już się z nimi nie lubię ;/

    OdpowiedzUsuń
  6. serum bez silikonów? jestem ciekawa, jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Oj ten fluid ma alkohol na drugim miejscu w składzie, więc nie za dobrze, jeśli masz skłonności do zaczerwienień...Ja ze względu na ten nieszczęsny alkohol nie bardzo mogę stosować kremy czy sera z Vichy, niestety, bo od razu pieczenie i czerwone policzki. Ale wypróbuj, wiadomo, ze wiele zależy od pozostałych składników.
    Ogólnie pamiętam,że kiedyś moja mama stosowała krem z tej serii i była mega zadowolona.
    A pachnący męsko żel chętnie bym przygarnęła, teraz mam Twilight Woods z B&BW i coraz bardziej lubię takie drzewne trochę-męskie-ale-nie-do-końca zapachy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...