poniedziałek, 7 września 2015

essie | suite retreat


Dzień dobry, kontynuujemy z lakierami, bo czemu nie. Essie Suite retreat opisany jest w ten sposób: "Sink into the hushed ambiance of this blissed-out blue orchid and take a vacay from the everyday." - czyż nie zachęcająco? Mnie kojarzy się z Dirty Dancing, bo jak go nałożyłam to był deszczowy dzień zupełnie jak w filmie (no i miałam na paznokciach suite retreat).

Niebieski w tym przypadku jest chłodny, taki prawie fioletowy. Jest przepiękny. Podoba mi się ogromnie i mam ochotę trwać przy nim następne dwa tygodnie, ale nie mogę się zatrzymywać, bo mam ochotę na milion odcieni jednocześnie. Posiadanie wielu lakierów jest problematyczne, bo nie wiesz co masz wybrać, ale posiadanie wielu zajebistych lakierów jest bardziej problematycznych, bo chcesz wszystko teraz już #problemypierwszegoświata.

Moniko, dziękuję Ci za ten lakier, bo jest naprawdę cudowny! I świetnie wygląda na nim OPI Alcatraz... Rocks! :D

Udanego poniedziałku, zostało już niewiele dni, żeby ogarnąć wszystko przed sobotą, a w sobotę migruję.
Ahojka, Stri!


niedziela, 6 września 2015

niedziela dla włosów # 7 | olivolio haul


Dzień dobry, dziś niedziela dla włosów z Olivolio. Ostatnio/miesiąc temu pisałam Wam, że chciałabym, a dziś napiszę Wam, że kupiłam. Zdecydowałam się na to, co mnie interesowało: Maska odbudowująca do włosów farbowanych z olejem arganowym 250 ml (w środku), Maska do włosów farbowanych z filtrem UV 250ml (po prawej) oraz oliwkowy olej leczniczy z witaminami i filtrem UV 90 ml. Otworzyłam i jestem w trakcie używania maski do włosów farbowanych z filtrem UV. 

Pozostałych dwóch rzeczy nie otworzyłam, ale jeśli druga maska będzie dawać takie nawilżenie moim włosom jak wersja z filtrem to będę zadowolona. Na recenzję chyba poczekam, bo chcę wypróbować argan, ale maska pomaga rozplątać włosy, sprawia, że ładniej się kręcą, ładnie pachnie i przyjemnie się jej używa, a także jest wydajna (skróciłam włosy, ale jednak są długawe).

Opakowania masek są wykonane z solidnego plastiku, mają stoper, więc po nawet jeśli nie dokręcimy słoika to nic nie powinno się wydarzyć. Olejek nie jest w szkle, trochę szkoda, ale na pewno lepiej dla mnie, że nie jest, bo koty, kafelki, chwila nieuwagi to może być problem ;)

Jeśli chodzi o ceny to maski kosztowały 28,50 zł i 26,50 zł, a oliwkowy olej 26,50 zł. Jeśli mieliście okazję, podzielcie się wrażeniami. Pozdrawiam! Stri.


jesienne słońce


Jak będę jechać w górę mapy to będzie noc, ale mam nadzieję, że wracając zahaczę o jesienne słońce. Odliczam dni do wyjazdu, niedługo zacznę odliczać godziny. I zacznę tęsknić za Kiciuniami, ale jeszcze o tym nie myślę. Może nie zdążę pomyśleć do ostatniej chwili, bo będę zbyt zajęta tu, a później tam. Szykuje się dużo emocji i przerwa w blogowaniu, za to zawsze możecie śledzić mnie na Instagramie, co część z Was czyni i pozostajemy w kontakcie. Facebook mnie nie interesuje, ale IG przypadł mi do gustu, bo to jednak jest taka szufladka ze zdjęciami, która mi też przypomina wiele rzeczy jak minie trochę czasu i zdążę zapomnieć.

Do zobaczenia później,
Stri.

sobota, 5 września 2015

essie | cocktail bling


Szary, a może trochę błękity, ale jednak szary. Cocktail bling to jest taki nowoczesny nude (to jest wyznaczanie trendów w moim wydaniu). Nie jest beżowy, bo ja w gruncie rzeczy nie lubię u siebie beżowych paznokci. Mam kilka lakierów, chociaż nadal zbyt wiele i lubię jasnego waniliowego Inglota, lubię ciemniejszy beżowy Flormar i jeszcze jakiś na pewno. Chyba niedługo wróci mi faza na wszystko szare. W ogóle ciekawe czy ktoś oprócz mnie byłby zainteresowany postem na temat szarych lakierów. Nie mam ich dużo, ale kilka jest. Szare i dookoła szare. Muszę zapisać, bo zapomnę.

Jeśli chodzi o dane techniczne to pędzelek jest cienki lub szeroki w zależności od tego gdzie kupujemy. Wysychanie jest okay, Cocktail bling to krem, więc zmywanie nie jest męczące. Trwałości bez lakieru nawierzchniowego nie miałam okazji testować, ale z Sechem powiedziałabym około 5 dni.

Coś mi się wydaje, że polubiłam Essie. Jak do tego doszło nikt nie wie. Sama się zastanawiam.

Udanej soboty, ahoj!
Stri



piątek, 4 września 2015

zoya pixie dust | lux



Dzień dobry, dzień dobry! Pokażę Wam dzisiaj przepiękny lakier, który dostałam od Hexxany :* Dziękuję, jest jedyny w swoim rodzaju. Mam dwie podobne propozycje z innych firm, ale ani jedna ani druga nie umywają się do Zoya LUX.

Na ten lakier miałam ochotę już od kilku miesięcy, cała kolekcja jest cudowna i ja jestem zakochana. Mogłabym przygarnąć większość z tych strukturalnych dzieł sztuki. Moim zdaniem piaski mają same zalety - są bardzo ładne, szybko schną, można zostawić matowo-matowe lub matowe z drobinkami wykończenie (I sparkle, what's your superpower?) albo można pojechać topem i być glitter-y.


Pozdrawiam Was bardzo, bardzo serdecznie i mam nadzieję, że pijecie ciepłą herbatę i macie w pobliżu kocyk.
Buziaki ahoj,
Stri


czwartek, 3 września 2015

essie | splash of grenadine


To jest jeden z lakierów, które teoretycznie do mnie nie pasują, ale w praktyce jestem zauroczona tym odcieniem. Zakup wydarzył się ze względu na Essiebutton, która używała tego lakieru bardzo często kiedyś dawno temu i akurat trafiłam na moment kiedy chciałam mieć to, co wszyscy mają. U mnie jest różnie. Przeważnie nie lubię mieć tego, co wszyscy i wyglądam inaczej niż reszta itd, ale w blogerskim środowisku trudno nie przyłapać się na chceniu tego, co pokazują koleżanki, bo jak się napatrzysz to w głowie się przestawiają priorytety ;) Lakiery do paznokci to taka szara strefa, bo zawsze będę ich mieć (za) dużo. Maluję paznokcie 2 albo 3 razy w tygodniu, więc to są rzeczy, których zdecydowanie używam. Dodatkowo, one naprawdę się nie psują, a nie mam też problemu z tym, że zmienia się moda i muszę mieć nowsze. Jasne - chcę mieć różne i coraz więcej, ale po tylu latach wiem co lubię i co się sprawdzi, czasami tylko mam ochotę na eksperymenty.

Splash of Grenadine był właśnie takim eksperymentem i udał się wyśmienicie. Lakier nie jest różowy, ale nie jest też fioletowy. Kolor robi wrażenie miękkością wykończenia, jest bardzo łatwy w użyciu i taki.. hmn.. Gdybym była chora, pomalowałabym nim paznokcie. Zbyt szalony lakier może zniechęcać, bo nie ma nici porozumienia (szalony lakier chce żyć, biegać, tańczyć w białej sukience na łące, a chory organizm chce zjeść rosół), zbyt ciemny może przygnębiać, bo czujesz, że umierasz i chcesz czegoś jasnego niosącego życie!

Polecam nie tylko na chore dni, ale na zdrowe też. Polecam w każdym wieku i w różnych karnacjach. Polecam przynajmniej spróbować u koleżanki.

Buziaki ahoj! Mam nadzieję, że się nie nudzicie. Wrzesień nie będzie zupełnie paznokciowy, ale chwilowo jest fajnie :)) Stri.

środa, 2 września 2015

orly | beach cruiser



Zjawiskowy róż typu highlighter / podkreślacz z kolekcji Feel the Vibe. Do mnie trafił dzięki Angel (dzięki dzięks!) i idealnie wstrzelił się w okres, kiedy potrzebowałam poprawiaczy nastroju. Polecam, bo konsystencja nie sprawiła mi problemu, a z neonami bywa przecież różnie. Schnie bardzo sprawnie, ja nakładałam go na bazę z Sally Hansen, a zamalowywałam powierzchnię topem Orly Glosser. LOOOOVE.............


Kolor przypomina bardziej ten na pierwszym zdjęciu niż tutaj, bo aparat był pod takim samym wrażeniem neonowego odcienia jak ja ;) Nałożyłam go bez białej bazy i było dobrze, ale mam nawet taki biały lakier z Orly pod neony, Jeżosław mi kupił na targach. Konsystencja nie jest za rzadka ani za gęsta, lakier jest naprawdę na wysokim neonowym poziomie :)) Schnie do satynowego półmatu i czeka na decyzję - pokryjesz mnie topem czy mnie nie pokryjesz?

Buziaki ahoj!
Stri

wtorek, 1 września 2015

opi | sea you in hollywood


Sea You In Hollywood lubię, bo ma morze w nazwie i jest turkusowy, a wszystko co turkusowe kojarzy mi się z jedną z moich Osób i lubię mieć przy sobie ten kolor. W podobnym klimacie, ale o większej sile rażenia jest Orly Sweet Peacock, kliknij śmiało. Ja czuję posiadania obu, bo jestem lekko skrzywiona.

Konsystencja jest nieco rzadsza niż w przypadku kremów, ale po dwóch warstwach osiąga 100% krycie. Nie jestem pewna czy zostawia smugi, bo zawsze używam lakieru nawierzchniowego. Trwałości też nie mogę w związku z tym ocenić, ale mogę wam powiedzieć, że lakiery OPI nieco taniej można kupić to tu, to tam. 

Kolor turkusowy w przypadku Sea You In Hollywood wpada w stalowe odcienie, to jest stalowy turkus. Na nadchodzącą jesień jest idealny!! Wiem, że moja ekscytacja w pewnym momencie będzie musiała mieć miejsce w domowym zaciszu, ale rozpiera mnie energia i nie jestem przeziębiona, więc do przodu patataj.

Dziękuję za uwagę :) Buziaki ahoj!
Stri

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...