niedziela, 18 czerwca 2017

o pomysłach na życie (od jutra)

Ahoj!

Byłam bardzo zajęta życiem i odnajdywaniem się w nowej rzeczywistości. Dużo już za mną, ale jeszcze wiele przede mną. Ktoś ostatnio słusznie zauważył, że sprawy nie kończą się nigdy. Racja, zawsze dzieje się coś i zawsze coś czeka na wydarzenie się. Najgorzej jak dzieje się milion rzeczy, a tak naprawdę nie zmienia się nic. Koszmar! Jak można ;)

Chociaż z drugiej strony, może lepiej, że nie zmienia się na gorsze. Chociaż, chociaż.. muszę Wam się przyznać, że nieco sceptycznie podchodziłam do tych wszystkich sytuacji zmieniających się ze złych na gorsze i na totalnie nie do przyjęcia. Nie miałam innego wyjścia jak tylko się z nimi zmierzyć i teraz jestem przechujem w niektórych kwestiach. Może założę firmę consultingową (taki żart).

Nadeszły te dni, że z nadzieją patrzę w przyszłość i tylko muszę się mocno, mocno skoncentrować, żeby nie zboczyć, nie pozwolić, żeby coś wytrąciło mnie z rytmu i nie dopuścić do tego, żeby ktoś lub coś spierdolił mi WIELKI PLAN.

Wielki Plan, moi Drodzy, to taki zbiór bieżących możliwości. Oczywiście nie omówię wszystkich po kolei, ale w skrócie - chcę wrócić nad morze. Wybrzeże śni mi się odkąd odjechałam samochodem załadowanym rzeczami i z sercem nabrzmiałym jak piersi matki karmiącej. Odjechałam, bo musiałam odjechać. Reszta jest już za nami, a teraz tylko to, co przed nami. Przeniesienie się nad morze nie jest sprawą łatwą ani prostą. W teorii jest łatwiej niż w praktyce, no i oczywiście mam wsparcie (co-parenting, więc stado będzie zaopiekowane dopóki nie stworzę im bezpiecznego domu) oraz drużynę na miejscu (Słomki, pozdrawiam!), ale to i tak za mało. Trzeba ogarnąć wiele. Na początek pracę i jakiś kawałek mieszkania do wynajęcia (gdyby ktoś coś to dajcie znać). Na przykład od października, tak po Festiwalu.

To byłoby całkiem rozsądne, żeby przenieść się ukochaną jesienią. Wszystko co złe zamortyzuje jesień i zima. No i niby okej, ale.. ALE! ALE! Ale co jeśli są jeszcze inne możliwości? Mogłabym wyjechać w pizdu jak najdalej, mogłabym kupić tiny house (jak ja się w nim zmieszczę), mogłabym zostać dłużej w rodzinnym Ekwadorze. Mogłabym. Gdybym chciała. Czy będę chciała to zamierzam zdecydować podczas zbliżających się kilku tygodni w Ameryce Południowej.

Pod koniec lipca pakuję się w samolot i fruu! Może nawet zanurzę się oceanie albo zaprzyjaźnię z jakąś lamą. Któż to może wiedzieć.

Jeśli zaś chodzi o takie bardziej krajowe pomysły to tak: być może wpadnę jeszcze na chwilkę do Trójmiasta (na zwiady), a na pewno muszę pojechać do Krakowa. Jeśli ktoś będzie w Krk i będzie miał chwilę to ja chętnie. Planuję po 23.06, ale to się wszystko rozjaśni w tym tygodniu.

Poza tym, czy wybieracie się na Męskie Granie 22.07 w Katowicach? Jakoś nikt nie chce ze mną jechać ;) W tym roku nie dam rady do Żywca, bo wracam dopiero we wrześniu. Gdyby ktoś coś to ja też coś. Umówmy się?

Chyba kliknę "opublikuj" i pójdę na głupi amerykański film "Kac Vegas z kobietami". Unlimited niedługo mi się kończy, a w Gdyni nie ma Cinema City. Korzystam teraz.

Buziaki ahoj i dajcie znać co u Was,

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...