piątek, 15 grudnia 2017

przeczytałam ostatnio kilka książek

Dzień dobry Załogo,

Artemis tego gościa od The Martian. Zobaczyłam, że Andy Weir i bardzo się podekscytowałam, że znowu będzie coś fajnego. Niezupełnie tak było. Artemis był mniej niż Marsjanin, dlatego przeczytajcie tylko jeśli chcecie (ja chciałam).

Chciałam Wam tutaj nakreślić atmosferę panującą dzisiaj i ten utwór jest absolutnie w punkt. Mam w głowie obrazy różne (bo przecież nie organizmy piękne;)), trochę pociąg, a trochę lato, a trochę ciepło słońca. Trochę wielkie przestrzenie. Przeczuwam piękne rzeczy w nadchodzących miesiącach. Nie mam planów, przestałam je robić tak naprawdę jeśli mam być zupełnie szczera ze sobą i z Wami. Nauczyłam się nie robić planów. There I said it.

Wracając do książek, Artemis tylko dla chętnych. Mam nadzieję, że Wam spodoba się bardziej. Miałam takie małe marzenie, żeby przeczytać całą Achaję znowu i czytam. Kończę właśnie drugi tom Pomnika Cesarzowej Achai i jest mi smutno tylko dlatego, że Achajki nie ma ze mną blisko ani żadnego innego kiciunia ze stada. Śliwka czasem jest (jestem ciocią), ale nie tak jak moje bimbozaury.

Drugie małe marzenie to był Wiedźmin i tu też udało się. Mam wszystkie części na kindlu, kupiłam je jeszcze jak nie miałam czasu, ale miałam pieniądze. Teraz jest odwrotnie, czasu na czytanie dużo. Hajs się nie zgadza. Niedługo to się zmieni, ale dopóki jest tak jak jest to cieszę się życiem (co Wam też polecam, wszystko jest kwestią perspektywy).

Zerkam na moją półkę w Legimi (abonament mi się kończy za kilka tygodni i chyba zrezygnuję chwilowo) i co widzę. O, no właśnie. Razem ze Słomką w ramach chillowych wieczorów, czytamy pornoksiążki. Manwhore był beznadziejnie nudny, wzięłyśmy się za Playing The Millionaire. Zapowiadało się całkiem zabawnie. Było śmiesznie, był penis, była jakaś fabuła. Niestety tak jest tylko przez 2/3 książki. Później jest nagły spadek formy, no trudno.

Historia Pewnego Małżeństwa jest krótka, ale nie jest łatwa. Nowoczesne małżeństwo to taki ciekawy twór, w którym wszystko jest świetnie dopóki nie jest. Wtedy można sobie zadać pytanie co poszło nie tak, czym jest miłość, dlaczego to się tak wydarzyło, czy mogło się potoczyć inaczej? Czy ludzie wchodzą w związki bez gruntownej wiedzy na temat siebie i siebie nawzajem?

Zaczęłam czytać kilka rzeczy, no i na mojej liście na teraz są np Żałując macierzyństwa, Córki Wawelu i Rzeczozmęczenie. W dalszej perspektywie małe marzenie numer trzy - Kroniki Amberu. Zdradzę Wam, że czwartym marzeniem jest cały Drizzt i piątym byłaby Diuna. Drizzta nie mam fizycznie, bo wszystkie kilkanaście książek zostawiłam kiedyś komuś. Diunę chyba znajdę na kindlu. Muszę sprawdzić ;)

I Tekst Głuchowskiego koniecznie. Małecki i Karpowicz też mi się gdzieś plączą po półce na Legimi ;) Także różnorodnie, ale nie porzucam mojej ukochanej fantastyki tylko dlatego, że mam co czytać. Rób rzeczy, które sprawiają Ci radość! Takie to wszystko jest proste.

Co czytacie, co robicie? My miałyśmy fazę na grzane wino, później grzane piwo, następnie cydr też grzany. Możliwe, że pomiędzy piwem i cydrem była orzechówka ze spienionym mlekiem. Tak mi się jakoś przypomniało ;) Dzisiaj rano skończyły się jajka, ale nie poddajemy się. Na obiad pierogi ruskie i ze szpinakiem. Niektórzy nie jedzą mięsa w piątki i ja się przeważnie siłą rzeczy podpinam. Nie zawsze, ale czasami. Bateria mi zaraz padnie, a ładowarka tak daleko. Muszę tzn chcę napisać dzisiaj dłuuuuuugiego maila do rodziny w Ekwadorze. Wyzwanie trochę, bo przecież ja nie umiem poprawnie po hiszpańsku. Google translator też nie umie. Najgorzej ;)

Na koniec jeszcze tylko krótko bardzo zaznaczę, że Star Wars Last Jedi yaaaaaaas i ja jestem bardzo na tak. Nie zgadzam się w 100% z tym filmem, ale jestem w stanie wyciągnąć dla siebie bardzo dużo. Chcę obejrzeć jeszcze raz. Iskra, nadzieja, ogień. Yup.

Coś jeszcze Wam chciałam.. aaa! Kupiłam matę do ćwiczeń. Yes, yes I did! Minimalistycznie różową, bo ściany będą białe. Byłam w cat cafe ponownie. Ja tam jeszcze wrócę. Wszyscy mówią, że w Oliwie jest może nawet fajniejsza inna, ale do Gdańska przecież taaaaaaaak daleko. Ja wiem, że może się tu narażam, ale kij tam. Jak mieszkałam w Gdańsku to było mi tak bardzo wszystko jedno i jak turysta zwiedzałam to to, to tamto. Dużo czasu spędzałam na Półwyspie. Poza tym wszędzie było "tak samo daleko". Och, jakże się wszystko zmieniło. Teraz do Gdańska jest zdecydowanie dalej niż z Gdańska do Gdyni. Seriously. To chyba może stwierdzić tylko ktoś, kto jest rezydentem ;) 

(w głośnikach cały czas sączy się przyjmij brak, jakże filozoficznie)

Chwilowo odmeldowuję się, bo maile się same nie napiszą. O kartkach na Święta zapomniałam, damn it ;) Przytulam Was bardzo, szukajcie mnie na instagramie. Tam jestem najbardziej.

Buziaki ahoj,
stri

8 komentarzy:

  1. ja też zapomniałam o kartkach na Święta. i o herbacie dla Was. jedyna nadzieja, żebym pamietała w niedzielę, bo inaczej kaplica :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajnie, że się niedługo zobaczymy. znowu. to jest super :)

      Usuń
  2. Kartek nie wysyłam już całe wieki... Podobnie z resztą jak zdecydowana większość moich znajomych. Książki ostatnio czekają dłużej bym po nie sięgnęła. Taki czas, że mam na głowie inne sprawy. Z tym, że daleko do Gdańska, to owszem, narażasz się :P. Mi do Gdyni na spotkania też nie jest za blisko, ale i tak wsiadam i jadę, chociaż teraz pogoda wieczorami jest mówiąc wprost do dupy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczytałam gdzieś dzisiaj, że dni się robią dłuższe i przecież faktycznie! (idzie wiosna;))

      Usuń
  3. Rzeczozmęczenie jest na liście do przeczytania. Ale ja wciąż pochłaniam kryminały Mroza;p i nie mogę przestać. Grzane wino i piwo też przerobiłam. Dziś do Gdańska pojechaliśmy obejrzeć światełka, ale zaparkować masakra, lepiej by było pojechać skmką. A do kociej kawiarni muszę iść! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam w bibliotece z pasją (obok experymentu) i tam jest tyyyyyyyle super rzeczy :) polecam. ja pojechałam po komiksy akurat, no ale inne też są. w ogóle biblioteki są genialne w Gdyni.
      idziemy do kotów kiedyś? skonsultuję z Tobą moje minimalistyczne pomysły na mieszkanie... :D

      Usuń
  4. A mnie Gwiezdne wojny rozczarowały. Uważam, że nie dorasta to do pięt dawnym Gwiezdnym wojnom...

    Matę do ćwiczeń też mam, ostatnio kupiłam hula hop i użyłam go póki co uwaga! aż 1 raz :D

    Kartek ja już dawno nie wysyłam, ale za to piszę listy i tam motyw świąteczny się pojawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. problem z Gwiezdnymi Wojnami i w ogóle z kinomatografią "teraz" jest taki, że zawsze to nie będzie to, co kiedyś. ja rozumiem Twój punkt widzenia, bo jako dziecko lat 80tych wychowywałam się na tym, co przeminęło i już nie wróci. mnie się podobało, entuzjastycznie podchodzę do nowego - cieszę się, że jest.

      maty do ćwiczeń użyję dzisiaj piąty raz trolololo

      chciałabym wrócić do pisania listów. tak.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)