środa, 6 czerwca 2018

limbo wish

lubię siebie skoncentrowaną, skuteczną i nieco bardziej chłodną. lubię mieć kontrolę, naprawdę przyniosło mi to dużo dobrych rzeczy w życiu i cenię to w sobie, ludziach i tak po prostu. przychodzi jednak czas, że trzeba się unwind. okres napięcia, skupienia i wzmożonej pracy za mną, ale też oczywiście zawsze przede mną. zastanawiam się czy zrobić krok w inną stronę niż zamierzałam czy iść tam, gdzie szłam. nie ma dobrych dróg. są tylko te, którymi idziemy. doszłam do wniosku, że zastanawianie się nad sensem jest bez sensu w obliczu działania. inna sprawa, że sensem to ja się zajmuję z racji swojego zawodu, już od lat.
dobra, dalej.

posłuchaj tego i powiedz czy się podobało. lato, słońce, przestrzeń, zapach, prędkość, zamknij oczy, otwórz oczy, światło, deszcz, oddech, blisko, dalej, setki kilometrów. upadnij, poczuj pod stopami gorący piasek, patrz mi w oczy, popatrz - tutaj. jestem. JESTEŚ?

kupiłam w poniedziałek bounty, pamiętacie jak miałam fazę na kokosowe rzeczy? lody kokosowe to był hit lata. to lato rządzi się innymi prawami, bo jest na zupełnie innych zasadach, ale #turystykaspożywcza nie przeminie.

o, no to kącik porad. nigdy, NIGDY PRZENIGDY niech wam się przypadkiem nie wydaje, że jedzenie czegokolwiek w Wolinie jest dobrym pomysłem. wydaje mi się, ze katedralna 6 to jest był adres tego dramatu kulinarnego. zatrułam się dwoma kawałkami pizzy (nie tylko ja) tak, że generalnie powinnam tam pojechać z powrotem i spalić im tę budę. kurwa, serio.

jak już trochę odżyłam to mi się popsuły migdałki, które właśnie naprawiam domowymi sposobami.

wracając do bounty, właśnie zjadam z kawą. plan na dzisiaj: ogórki, sprzątanie łazienki, czytanie książek, które muszę jutro oddać do biblioteki (pozdrawiam Jeża), chciałabym gdzieś iść zrobić coś, ale opanowuję fomo i się oszczędzam, bo słońce nie znaczy, że dziś w cieniu też jest ciepło. nie jest. maksymalna temperatura, jaką (którą?) wskazuje moja aplikacja to 15 stopni. lubię te aplikacje, które pomagają mi żyć. tak samo jak moje wszystkie rzeczy, które starannie bardziej lub mniej wyselekcjonowane, wylądowały w moim mieszkaniu.

lubię też, że nikt tutaj nie wchodzi tak po prostu. może kiedyś napiszę o tym coś bardziej.

bounty w końcu zjadłam tylko pół, czyli jedno z dwóch. zawsze tylko jedno. łap równowagę, oddychaj.


buziaki ahoj,
stri

6 komentarzy:

  1. oj, niech już migdałki przestaną dokuczać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zaczęły w sobotę, dam im jeszcze chwilę ;)

      Usuń
  2. Hahha, spalić im tą budę!
    Bounty sama bym chętnie zjadła, ale nie mogę ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spalić, spalić.. właśnie Shiro się na mnie uwalił i ugniata. dobrze, że ogarnęłam sobie koty w życiu, bo jak nie to bym umierała sama w domu.

      Usuń
  3. Myślałam, że już tu nie wrócisz i... niespodzianka! Ciekawa jestem, jak Ci w tej Gdyni. Niezmiennie zżera mnie zazdrość, że Ty tam tak, a ja tam nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co, niech Cię nie zżera. To chyba zawsze będzie "z kim", a nie "gdzie". Ja jestem wszędzie sama. To jest zupełnie inaczej niż Ty masz.

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)