czwartek, 17 lutego 2011

internet jest przereklamowany

od kilku dni coś było nie tak z moim blogspotem,
teraz jest coś nie tak z pogodą
bardzo nie tak, deszcz zamarza i jest lodowisko.

a ja w moim sportowym obuwiu nie nadaję się.


kebab za 6.5 rządzi, nawet sos ziołowy średnio ostry smakował
czekolada u belga jest OK, tylko strasznie słodka.


możnaby pomyśleć, że odkąd przyjechałam, tylko jem.
nic bardziej mylnego, nie jem zbyt dużo, bo mam
maraton dentystyczny i albo jestem znieczulona albo obolała,
więc jedzenie nie przychodzi łatwo.


korektora do brwi z delii nie znalazłam, zawsze go nie ma jak ja jestem.
za to znalazłam satysfakcjonujący mnie dupe mojego pierwszego lakieru,
który nie był mój, tylko mojej mamy, ale mama użyła go tylko raz
do jakiejś sukienki jej pasował..
no a ja. ja się zakochałam. wszystko działo się bardzo dawno temu,
ale pamiętam. był to kolor niebiesko-chabrowy, a może po prostu chabrowy
taki sam jak mój polar. mam gdzieś zdjęcia. coś niesamowitego.


anyways, szukałam długo. wierzcie mi, kilka lat szukałam i nie znajdowałam nic
aż wreszcie... nie jest idealny, ale jest wystarczająco podobny.


seria proteinowa golden rose, 334.
omg, amazing. jeśli uda mi się zrobić jakieś sensowne zdjęcie,
to je wrzucę po powrocie. 


co ponadto?
dużo spraw, dużo niespodziewanych wydarzeń nie cierpiących zwłoki
szarlotka mamy


waniliowy serek homogenizowany
(serek z dzieciństwa)


dużo Muchy. Mucha zjadła dzisiaj papier toaletowy.
Mucha lubi papier i chusteczki higieniczne, potrafi je wywęszyć wszędzie
takie hobby.


w pociągu zaczęłam czytać Pamiętniki wampirów.
ooooo jaka ta książka jest denna.
nie spodziewałam się.
Zmierzch był źle napisany, ale to...to przechodzi ludzkie pojęcie.
zastanawiam się jak były tłumaczone Pamiętniki.
tak się składa, że jedna z tłumaczek była kiedyś moją współlokatorką
i pamiętam jaki buchał z niej entuzjazm na myśl o tłumaczeniu kolejnej strony.
może niechęć do dzieła miała wpływ na jej pracę ;)
z tego miejsca chciałabym bardzo serdecznie pozdrowić Sherloczka.


ale, jako, że serial uwielbiam i Damon jest sexy,
postanowiłam, że na lekturę pociągową jest w sam raz.
udało mi się nawet dorwać dwie książki w dziale nowości, biblioteki,
więc pomyślałam "czemu nie"
resztę mam na laptopie i jedynym problemem jest brak prądu w pociągowym gniazdku.
więc zaczęłam czytać w pociągu, pierwszą część przeczytałam w podróży,
później zajęta byłam rozmową z pewną bardzo miłą starszą Panią.
gadałyśmy ponad 5 godzin. coś niesamowitego.


po powrocie, wieczorem, przeczytałam do końca drugą książkę, teraz skończyłam trzecią
reszta jest elektroniczna, więc trochę mnie to ogranicza.


mama chce, żebym została do poniedziałku i pomogła przy porządkowaniu piwnicy.
bardzo chciałabym zostać, ale w gda czekają na mnie pewne dwa nie do końca
samodzielne zobowiązania. będziemy mieli gości.
nie chciałabym ich zostawiać samych, ale porządki w piwnicy to po pierwsze,
frajda, po drugie, dobre ćwiczenie fizyczne (wiele pięter w dół i górę z pudełkami)
no i po trzecie, najważniejsze. odciążę trochę mamę.
hmn hmn
hmn


co zrobię, przekonamy się już wkrótce..


a tytułu posta nie wyjaśniłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...