niedziela, 6 marca 2011

garnier kofeinowy roll-on pod oczy z korektorem 2 w 1

Już od dawna chciałam kupić sobie korektor pod oczy. Zielonego Garniera dorwałam za 20 zł w Rossmannie i po cichu liczyłam na to, że z tym produktem uda mi się to powtórzyć. Nie udało się. Kupiłam go w piątek za 30 zł. Ale do rzeczy. Kofeinowy roll-on pod oczy z korektorem 2 w 1 jest, jak sama nazwa wskazuje - korektorem po oczy. Nigdy przedtem nie miałam korektora stricte pod oczy. Szczerze mówiąc trochę się obawiam całego tego przedsięwzięcia. Tzn to jest głębsza obawa, ale o co mi chodzi.
Malować zaczęłam się jak miałam ok 15 lat - używałam kredek na linię wodną i później pomadek. No i malowałam paznokcie, ale nie o tym chcę mówić ;) Miałam jakieś przygody ze zbyt ciemno-pomarańczowym podkładem i zaczynałam nieśmiało używać cieni do powiek. Pamiętam miałam taki jasno fioletowy roll on z Avonu. Ale znowu odbiegłam. W liceum moje koleżanki zaczęły się malować, podkład, korektor, cienie, tusz, bronzer.. a ja? Ja nie umiałam za bardzo tego robić, bliskie mi kobiety też nie aż tak bardzo zwracały na to uwagę, nie miałam starszej siostry i po prostu nigdy nie miałam okazji się tego od kogoś nauczyć, podpatrzeć, zaobserwować, zapytać. Moje kumpele wyglądały czasami super, czasami nie roztarły korektora, czasami zapomniały pomalować jedno oko tuszem, ale jakkolwiek by to nie wyglądało - budowały doświadczenie i w świecie kosmetyków czuły się coraz bardziej swobodnie.
Inna sprawa, że zniszczyły sobie jednak skórę. Oczywiście, że dobrze zrobiony makijaż chroni skórę przed czynnikami zewnętrznymi i nawet leczy ją, jeśli używamy odpowiednich produktów. Ale ja przecież nie wiedziałam co mi zaszkodzi a co pomoże. Nie miałam nigdy ogromnych problemów z cerą, mam jakieś tam, ale nie jest to nic, z czym nie dałoby się żyć. Oczywiście, że okres dojrzewania był dramatyczny, bo pryszcze bez przerwy i jak żyć. Ale później to się jakoś unormowało i teraz  walczę sobie dzielnie z azs, pokrzywką wodną i tego typu dolegliwościami. Zresztą 10 lat temu nie było takich specyfików, jakie są teraz. Mamy dostęp do informacji, nie przeraża nas to już tak bardzo.
No ale o co mi chodzi. Zmierzam do tego, że w pewnym momencie zamiast wyglądać świeżo i naturalnie, zaczęłam odnosić wrażenie, że wyglądam po prostu na zmęczoną, a ktoś może mógłby nawet pomyśleć.. zaniedbaną. Myślę, że wiecie o co mi chodzi. Mam 23 lata, w grudniu skończę 24 i zaczynam wyglądać na swój wiek. O starzeniu się z godnością innym razem ;) Nie mam obsesji na tym punkcie, ale chcę wyglądać tak dobrze, jak mogę. Po prostu.
Nie używałam do tej pory korektora pod oczy, czy w ogóle korektora, bo żaden się nie wtapiał w skórę i nie dawał ładnego efektu, a poza tym produkty mnie uczulały i miałam wrażenie, że wpracowując "tępy" produkt w skórę, tylko "robię sobie zmarszczki". O doborze koloru w ogóle nie wspominam.
Ten roll on i pędzelek dają radę i nie trzeba nic trzeć, można lekko wklepać. Delikatnie.
Krycia nie ma rewelacyjnego, ale ja - jako korektorowe nemo - nie umiałabym chyba kryjącym korektorem pod oczy zrobić naturalnego efektu. No i nie mam też takiej potrzeby, ale może gdybym umiała to bym chciała. Nie wiadomo.
Cena ok 30zł/15ml
Dostępność spoko
Odcienie dwa - jaśniejszy 01 i ciemniejszy 02
Ja mam 01 i jest ok, wyobrażam sobie, że 02 byłby dla większości z nas za ciemny. Korektor ładnie stapia się ze skórą, w dużym słońcu są widoczne mini mini drobinki, ale nie jest to brokat tylko po prostu rozświetlenie. Zresztą nazywa się rozświetlający, więc wszystko w porządku.
Kulka jest przyjemna, chociaż ja nie miziam się nią po skórze, tylko nabieram produkt na pędzel. Wyobrażam sobie, że palcami też nie byłoby problemu.
Mam wrażenie, że produkt jest wydajny ale to się okaże.
Na pewno nie zrobimy sobie nim efektu maski, ale też nie ukryjemy fioletowych sińców. To lekki produkt, niemniej jednak trochę możemy nim "budować". Tak naprawdę nie wiem co jeszcze o nim napisać.
Jest bardzo przyzwoity, spełnia moje oczekiwania. Miło się go używa, opakowanie jest higieniczne - nic nam się nie utlenia itd. Można zdezynfekować kulkę, można go bezpiecznie przewozić..
Jestem z niego zadowolona. Ciekawe czy coś się wydarzy długodystansowo, byłoby miło, ale nie mam w stosunku do niego takich oczekiwań. Aczkolwiek są takie kosmetyki, które niemalże z dnia na dzień poprawiły stan mojej skóry. Tutaj nie ma efektu dużego wow, ale jest efekt wow na pewno. Ale to mój pierwszy korektor ever, także może nie mam rozeznania. Chcę jednak podkreślić, że generalnie i przeważnie w makijażu szukam efektu naturalnego, czyli, że ładnie wyglądam, a nie że mam dobrze zrobiony makijaż. Dlatego jak (np wieczorem) zmywam makijaż, chcę się poznawać w lustrze. Wszystkie chyba tego chcemy :)

13 komentarzy:

  1. Też się czaiłam na ten korektor. A zmniejsza on opuchliznę?

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo przydatna recenzja, bo szczerze mówiąc pierwszy raz spotykam się z tym kosmetykiem, nie słyszałam o nim wcześniej i gdybym zobaczyła go w drogerii pewnie zrobiłabym zamyśloną minkę i z zaciekawieniem sięgnęła po tego Garniera ;-) Ale wiadomo, na opakowaniu napiszą, że ten korektor zrobi nam cuda pod oczami ;-) w to akurat nie wierzę... dobrze, że trafiłam do Ciebie ;-)
    co do korektorów to są mi niezbędne, bez wątpienia. Jestem nocnym markiem, mało sypiam a rano wyglądam nierzadko jak zombi ;P dobrze, że pod ręką mam do tej pory ulubieńca w postaci 'mineralnego' korektora w płynie Maybelline, na pewno go widziałaś. Praktycznie niweluje wszelkie cienie i wyglądam o dziwo ładnie :D Ostatnio na kanale youtube u kat0su widziałam korektor Salmon Concealer (korektor łososiowy) i opinie o nim są niezwykłe, ponoć działa rewelacyjnie i jest go dużo w słoiczku. Szkoda, że jest dostępny wyłącznie na ebay i zagranicą.

    A zaczepiające temat malowania się to ja od zawsze byłam ta starszą siostrą i to moja siostra ode mnie uczyła się malować, ja natomiast miałam praktycznie zakaz malowania się kosmetykami mamy. Trochę żałuję, że mama mi nie pozwalała, bo chyba jak sama jeśli będę miała córkę to pozwolę jej na mazanie się. To zawsze jakaś twórczość ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, zapomniałam o tym napisać. Nie wiem czy zmniejsza opuchliznę, bo zanim go użyję, używam wersji zielonej. Ale kiedyś po nieprzespanej nocy napiszę coś o tym. Jako posiadaczka zielonego roll on-u, mogę Ci powiedzieć, że zmniejszające opuchliznę w tym produkcie to jest chyba mizianie się pod oczami. Oczywiście sam produkt jest kluczowy, ale gdyby go nakładać pędzelkiem (jak ja to robię z korektorem), nie dawałby takiego efektu. Dlatego chyba rollowanie się korektorem nie jest fajne, bo wycieka zbyt dużo produktu.

    OdpowiedzUsuń
  4. @ Idalia, ja też jestem starszą siostrą. i moja mama też nie pozwalała mi dotykać jej rzeczy. w ogóle. nigdy. kupiła mi za to mój pierwszy zestaw podkład + puder + korektor z MF. korektor w sztyfcie był, pamiętam. Cała trójka kosztowała ponad 100zł i byłam taka podekscytowana..!!!
    Jak będę miała córę, też jej pozwolę pożyczać i będę jej kupować kosmetyki. Będę przekazywać wiedzę :))
    Nad tym mineralnym z Maybelline też się zastanawiałam. Ile tam jest kolorów, czy "natural" jest najjaśniejszy? Muszę zrobić research, bo szukam czegoś do okolic płatków nosa i innych zmian i przebarwień..

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy ten roll-on, szczerze mówiąc pierwszy raz go widzę :P Ale to pewnie dlatego, że na razie nie rozglądam się za korektorami - mam swój ulubiony z Sephory. Może jak mi się skończy sięgnę po tego Garniera?

    OdpowiedzUsuń
  6. mhm...to jakaś nowinka chyba jest bo nie spotkałam jeszcze...ciekawe :)

    OdpowiedzUsuń
  7. nowinka? nieeee... to już od dawna jest w sprzedaży. przynajmniej ja byłam świadoma jego istnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubie ten kosmetyk.Mam wersje dla jasnej karnacji i kolor jest w sam raz.Moze i nie kryje sincow itd.ale swietnie odswieza okolice oczu i efekt trwale sie utrzymuje.
    Jest bardzo wydajny,drugie opakowanie kupowalam po baaaardzo dlugim czasie a uzywam prawie codziennie.
    Jego zaleta jest lekkosc cos w stylu korektora HR,mnie to bardzo odpowiada:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No właśnie! Kiedyś podebrałam koleżance HR i myślałam sobie "wow ale lekkość" ;) myślałam sobie jednocześnie "wow ale cena" i ten ma podobnie, faktycznie..

    OdpowiedzUsuń
  10. Podziwiam Cię, z jaką lekkością mówisz,że zmagasz się z AZS, tudzież pokrzywką..a z tego co wiem to istne utrapienie.No, szacunek :-)
    Recenzja zachęcająca, ale Garniera nie kupię, bo jakoś ostatnio obrosłam w inne korektory.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Och, dziękuję bardzo. Faktycznie, strasznie upierdliwe są czasami ;D AZS jest chorobą psychosomatyczną, więc stresowanie się jest bardzo nie wskazane. Oczywiście nie zawsze tak było, ale nauczyłam się z tym żyć.
    Myślę nawet, że dzięki temu stałam się zupełnie inną, lepszą osobą. Na pewno dużo się musiałam nauczyć, jak się nie przejmować, jak się nie martwić, jak nie być fatalistką ;))
    Moja przygoda z korektorami dopiero się zaczęła, jestem podekscytowana codziennie rano biegnę się pomalować :D

    OdpowiedzUsuń
  12. zachęciłaś mnie:) kupię jak mi się maybelline skończy... mam nadzieję, że wytrwam w tym postanowieniu:)

    co do wieku, ja za trzy miechy skończę 25 lat i mimo że bardzo staram się dbać o wygląd, ludzie dają mi 27:( no kaszana jakaś:(

    OdpowiedzUsuń
  13. no właśnie kaszana, a żeby nie było kaszany trzeba jednak jakoś się starać. zmarszczki dodają charakteru, ale niekoniecznie chcę w wieku 30 lat wyglądać na 40..

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...