czwartek, 24 marca 2011

lovely natural lip stick z aloesem i mentolem

Absolutnie przypadkowe odkrycie 2011. Lovely/Wibo wprowadziło na rynek (nie mam pojęcia kiedy, ale pierwszy raz zobaczyłam go przedwczoraj) sztyfty wykręcane i balsamy w wyciskaczku, ochronno-pielęgnujące.
Lubię takie rzeczy, bo nie są tłuste i nie zostawiają grubej warstwy na ustach. Zapach tego produktu jest intensywny/dziwny, mentolowo-aloesowo-jakiś-taki. Mnie się podoba, bo "kojarzy mi się ze składnikami naturalnymi". Czy satysfakcjonuje nas taka ilość składników naturalnych i ten oxybenzone? Wazelina, woski, filtry, ekstrakt z aloesu i takie tam. Jestem totalnym nemo, jeśli chodzi o składnikowość produktów. Zamierzam to zmienić, bo dużo radości przynosiły mi lekcję chemii i biologii w czasach szkolnych. Tzn znam się o tyle, o ile pamiętam coś z ogólniaka. Natomiast co z czym, dlaczego i po co - tego już nie wiem aż tak bardzo ;) Dobra, ale do rzeczy. Fotki.




  
Opakowanie jest poprawne i adekwatne do ceny 3.99 zł. Naklejki poprzyklejane nierówno i niezbyt estetycznie. Ale przynajmniej nie płacimy za ładne opakowanie. Nie ma dramatu, ale Lovely z tego, co ostatnio czytałam na czyimś blogu, jest marką dedykowaną dla młodych dziewcząt w okresie, jak mniemam, gimnazjalnym - więc wszystko jest OK i na miejscu. Nie oczekiwałam niczego wow, zresztą opakowanie jakie jest - każdy widzi. Tzn sztyft działa superr, nic nie wypada ani się nie rozkleja (miejmy nadzieję, że będzie tak przez cały okres użytkowania) Balsam faktycznie nawilża usta, wygładza i lekko mrowi, co mnie np bardzo odpowiada.. zapachem przypomina maści robione w aptece.
Można używać jej po prostu, pod szminkę/błyszczyk lub na szminkę. Dziś zapomniałam jak bardzo Rimmel Colour Show Off wysuszają usta i przepięknie podkreślają suche skórki. Nic nie poradzę, że bardzo lubię te szminki za kolory i mam ich kilka. Nie lubię aż tak bardzo błyszczyków, bo włosy mi się przyklejają, a poza tym.. no nieważne. O ustach może kiedy indziej. No w każdym razie, użyłam balsamu z lovely na szminkę i zadziałało. Wiecie, czasami jest tak, że balsam do ust ściąga kolor pomadki - tutaj tak się nie dzieje. Raz, że te szminki są bardzo trwałe, a dwa, że ten balsam jest taki jakby.. lżejszy niż np nivea. Jest taki.. hmn..przezroczysty :) Oczywiście, troszkę koloru zostało mi na sztyfcie, ale nie miało to wpływu na intensywność koloru.
Podsumowując, jestem zadowolona. za 3.99 - całkiem OK. Nie wiem czy kupię go ponownie, bardzo prawdopodobne, że tak.
Są jeszcze inne wersje, z kamforą i anty-aging.
Macie jakieś doświadczenia? Przede mną w kolejce w Rossmannie stały dwie kobiety, matka z córką i obie kupiły sobie po balsamie z Lovely - córka ten sam co ja, a mama właśnie anty-aging.
I jeszcze coś. Dzisiaj też byłam w Rossmannie (innym) i nie widziałam ich, może nie we wszystkich są? Szukajcie, a znajdziecie :)
A promocja 10% off za baterie działa.

5 komentarzy:

  1. Jak zobacze ten balsam kiedyś to kupię, grunt żeby nawilżał.
    Widzę, że szybko byś się zaaklimatyzowała na emigracji:D

    OdpowiedzUsuń
  2. naprawdę nawilża, ale muszę zaznaczyć, że nie mam przesuszonych ust. natomiast na usta "normalne" sprawdza się tak samo dobrze jak neutrogena 6 godzin coś tam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja używam balsamu do ust z Neutrogeny i jakoś nie umiem się przestawić na inny - może dlatego, że nie znalazłam jeszcze odpowiedniego. Jeśli go zobaczę to kupię i napiszę co o nim sądzę ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty to zawsze wytrzaśniesz coś takiego, że mnie zaciekawia na dobre ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...