czwartek, 25 sierpnia 2011

august empties

Borówkowy peeling z biedronki się skończył.

Tak, zdenkowałam go dość szybko, bo używałam go bardzo często w dosyć dużej ilości. Jest OK, mam jeszcze mango. Zapach utrzymuje się na skórze przez jakiś czas. Robi, co ma robić. Teraz kosztuje jeszcze mniej, bo jest wyprz w biedronie :) Nie jest to produkt roku, ale miło się go zużywało. Taki update.
Moje skojarzenia zapachowe tu. 



Skończył mi się też aloesowy szampon z Garniera, ale nie miałam go w oryginalnym opakowaniu, więc nie mam co pokazywać. Ładnie pachniał i nie plątał włosów, ale skład nie zachwycał z tego co pamiętam, a poza tym szamponów mam od cholery, więc nie sięgnę po niego ponownie ;)
Jeśli natomiast kupujecie swoje szampony w drogerii - czemu nie. Spróbujcie dorwać go w promocji.




3 komentarze:

  1. Borówkę mam w połowie pudełka i trochę jestem zawiedziona zapachem. W opakowaniu pachnie lepiej niż na skórze, pod prysznicem robi się jakiś taki sfermentowany...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja borówkę dopiero wczoraj kupiłam i jestem zadowolona po pierwszym użyciu =]

    OdpowiedzUsuń
  3. Borówka ma zapach zakładu szewskiego :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...