środa, 11 stycznia 2012

iwostin purritin korektor maskujący




Mój pierwszy korektor ever. Nie wiedziałam co wybrać, zależało mi na czymś kremowo-nawilżającym, ale jednocześnie niezapychającym porów. Po obejrzeniu filmiku na YT, sięgnęłam po korektor maskujący Iwostin Purritin, który w teorii nie tylko masuje, ale również leczy, dzięki ekstraktowi z mirry, olejkowi z drzewa herbacianego i wyciągowi z aloesu. Posiadam również żel punktowy z tej serii, ale o żelu będzie jutro :)

Opakowanie jest świetne, higieniczna tubka umożliwiająca precyzyjne dozowanie produktu - super.
Kolor - z tego co wiem - jest jeden, dosyć jasny, beżowy i świetnie stapiający się ze skórą. Jeśli ktoś jest strzaskany na mahoń to pewnie będzie zbyt jasny, ale dla większości z nas - będzie OK. Naprawdę się stapia ze skórą i nie odstaje. Jest mniej żółty i jaśniejszy niż korektor z garniera, bardziej wpada w beż, ale ja - mimo rozbieżności pomiędzy nimi- mogę używać obu i jestem kolorystycznie zadowolona.

Rozprowadza się dobrze, kryje średnio, nie wysusza skóry, nie zapycha. Czy leczy? Być może, ciężko mi to stwierdzić. Do twarzy, bo pod oczy nie polecałabym używać produktu z olejkiem z drzewa herbacianego. Używam go od czasu do czasu i dobrze nam razem.

Pachnie olejkiem z drzewa herbacianego. Zapach ulatnia się po rozprowadzeniu, ja go nie czuję.

Z tego co pamiętam, kosztował kilkanaście złotych. A może 22? Nie pamiętam. Zawsze się dziwie jak to możliwe, że się nie pamięta ceny czegoś, co się kupiło, bo ja pamiętam wszystkie ceny, ale w tym wypadku naprawdę nie pamiętam. Wydaje mi się, że 22 zł i tego będę się trzymać ;) Tani, drogi? Wydajny. Jeśli nie odnajdujecie się w drogeryjnych korektorach - to może być coś dla Was. Szczególnie jeśli nie potrzebujecie  mocnego krycia, bo ja w zasadzie nie ukrywam się pod maską makijażu never ever i wszystkie moje kosmetyki są średnio kryjące.

To jeszcze nie koniec epopei korektorowej, ciąg dalszy nastąpi. Zarówno korektorów pod oczy, jak i korektorów do twarzy.

Ahoj!

Ps. Jeśli nic nie stanęło mi na przeszkodzie, jestem właśnie w drodze do Warszawy, potem 2.5h przerwy w jechaniu i kolejna podróż, tym razem już do Muchy!!! Hurra :D


6 komentarzy:

  1. Ech Ty i ta Twoja Mucha :D To dopiero wielka i bezwarunkowa miłość ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. owszem :-) dzisiaj mi się śniła. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam ten korektor ale używam go niezbyt często :) chyba za mało kryje jak dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
  4. nie miałam tych produktów, chętnie bym spróbowała

    OdpowiedzUsuń
  5. szkoda, że Mucha nie może po prostu z Tobą mieszkać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Krycie ma niewielkie, ale dla mnie to zaleta, bo nie umiem posługiwać się kryjącymi produktami. Ubogo mi to wychodzi i efekt jest daleki od zamierzonego.
    Ten produkt Polecam, ale żel punktowy chyba można znaleźć lepszy, ale o tym jutro.
    Byłoby cudownie, ale to trochę skomplikowane i nie wiem czy nie byłoby dla Niej trudne.
    Dziewczyny, nie byłam w Hebe, ale byłam w Jasmin i tam były kremy do rąk z Essence, ale ja mam 3 kremy do rąk i kurde czwarty mi naprawdę nie był potrzebny, ale chai tea i coś tam (ten żółty) pachniał cudownie. W Złotych Tarasach strasznie dużo ludzi, ale wśród całego zamieszania udało mi się znaleźć w Douglasie coś ślicznego, małego i lekkiego (bo noszenie plecaka i torby i tak było uciążliwe)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...