środa, 6 lutego 2013

dwa nowe podkłady i dlaczego nie kupię w rossmannie już nigdy tuszu do rzęs.

Photobucket

Podkłady Rimmel zawsze kojarzyły mi się dobrze. Mam Wake Me Up, ale jest dla mnie w tej chwili zbyt ciemny. Kilka miesięcy temu w prezencie od Hexxany dostałam "odlewkę" (niemalże całe dno słoiczka) podkładu Rimmel Match Perfection w żelowej formule i odcieniu 100 IVORY. Użyłam go raz, na wieczór i od razu się zakochałam. W sztucznym świetle wygląda cudownie. Wiedziałam, że było jakieś zamieszanie ze słoiczkami - że wersja z dużym napisem jest inna niż z mniejszym itd. Ja miałam wersję z "dużym" napisem (na zdjęciach poniżej widać to bardzo dobrze) i nie znam żadnej innej. W styczniu, jakoś na początku, natknęłam się w Rossmannie na wyprzedaż kosmetyków Rimmel tzn na wyprzedaż podkładu Rimmel Match Perfection w formule żelowej właśnie i wybrałam odcień 103 TRUE IVORY. Na standzie zostało kilka słoiczków, ale z jasnych odcieni tylko ten nie był wcześniej otwierany.

 photo 120_PANA4_zps22d0a73d.jpg

Swoją drogą, postanowiłam nie kupować tuszu do rzęs w Rossmannie już never ever. Wczoraj przy mnie i ekspedientce klientka otworzyła tam 10 tuszów i wszystkie odłożyła z powrotem na półkę. Nie płacą mi za to, żebym za każdym razem upominała zarówno klientów, jak i pracowników drogerii Rossmann. Mogą mnie pocałować w dupę. Mam dość, po prostu to nie ma sensu. Jak mam tłumaczyć pracownikowi drogerii jakie ma obowiązki względem klientów i na czym powinna polegać jego praca? To chore. Postanowiłam zatem napisać list albo maila. Napiszę. Tymczasem będę kupować w Hebe, gdzie produkty są pozaklejane paseczkami. Hurra. Hebe love.

Powróćmy.

Na standzie został odcień 103 liczę, że będzie to godny następca setki. Warto wspomnieć, że wyprzedaż była naprawdę atrakcyjna, bo podkład kosztował 14.99 zł i wzięłabym nawet dwa, gdyby nie fakt, iż w żadnej innej drogerii sieci Rossmann nie znalazłam zamkniętego słoiczka w kolorze, który mnie interesował. Fail. Zapoznam się z nim bliżej i napiszę recenzję.. tzn z kolorem 103, bo setkę przetestowałam i uwielbiam. Mogę Wam tylko powiedzieć, że ten produkt bardzo mi się podoba i bardzo dobrze wygląda w świetle sztucznym.


 photo P1200492_zps6fd178db.jpg


 photo P1200494_zps801b05c5.jpg

 photo P1200495_zpscc9e3362.jpg

Rimmel Match Perfection light perfecting radiance foundation ma dawać olśniewający blask, który trwa cały dzień i - co ważniejsze - zapewniać perfectly flawless skin w każdym świetle. To bardzo kusząca obietnica. Chcę się przekonać. Wypróbuję i dam znać. Porównam nawet. Wiecie, że nie używałam nigdy kryjących podkładów, ale w tym roku nabrałam ochoty. Nie mam ochoty na ekstremalną tapetę - lubię kiedy widać moją skórę, ale nie widać faktury skóry - porów, zagłębień, no i fajnie jak nie widać przebarwień. Wiadomo, każda z nas szuka trochę czegoś innego w podkładzie, ale na pewno fajnie byłoby znaleźć jeden uniwersalny produkt i na dzień i na wieczór. Ja wciąż szukam.

A jakich Wy teraz podkładów używacie? :))

PS. Planuję tu jeszcze dzisiaj wrócić, więc do zobaczenia! Stri.

60 komentarzy:

  1. Mam końcówkę Rimmela i jestem usatysfakcjonowana działaniem :)
    Tez lubię HEBE za to, że kolorówka jest zaklejona, a to skandal, żeby pracownik nie upomniał barana, który otwiera tusze :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaklejona kolorówka to marzenie każdej z nas. Szkoda, że nie wszystkie możemy się nią cieszyć. Tak, to jest skandal i naprawdę to smutne. Tak. To mnie zasmuca.

      Usuń
  2. Ja w słoiczku niestety nie dorwałam bo albo nie było wcale jasnych kolorów albo były 3 i wszystkie pootwierane ;/.

    OdpowiedzUsuń
  3. mam to samo, wypięłam się na rossman...i na golden rose gdzie pani przy mnie temperowała kredki i kazała mi "sprawdzic kolor lakieru na paznokciach"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja naprawdę nie rozumiem. Teraz możemy kupić WSZYSTKO/COKOLWIEK dosłownie WSZĘDZIE. Nie musimy sięgać po sprzedawców, którzy nie szanują klientów. Wtf naprawdę.

      Usuń
    2. Lol, z tym temperowaniem to mnie zastrzeliłaś.
      W gdańskim GR na szczęście wiszą już kartki, żeby nie testować lakierów. No i babki rzeczywiście pilnują, bo kiedyś się zainteresowały, jak przyszłam ze swoim wzornikiem, żeby porównać kolory. Myślały, że sobie swatchuję. A to klops. To moje zbiory tylko ;)

      Usuń
  4. muszę się wybrać do Hebe, w końcu mam go gdzieś pod ręką, lol.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. polecam ze względu na ten aspekt polityki firmy.

      Usuń
  5. A ja później się dziwię, że nowo zakupiony tusz w Rossmanie od razu mi się kruszy, a wcześniej było ok...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dokładnie o tym mówię.

      Usuń
  6. W moim Rossie pilnują żeby używać testerów, ale łatwiej byłoby gdyby też zaczęli zaklejać ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że byłoby łatwiej, ale i tak miło ze strony pracowników, że pilnują.

      Usuń
    2. W moich Rzeszowskich również;)

      Usuń
  7. Ja od kilku lat nigdy nie kupuję tuszu, który nie był zaklejony...Może to być najlepszy tusz, ale jeśli 2 miesiące temu ktoś w nim grzebał, to i tak może się osypywać, sklejać rzęsy...Bez sensu. Dziwi mnie, że producenci nie pakują tuszu np w plastikowe czy kartonowe opakowania uniemożliwiające dostęp, coś jak sposób pakowania pomadek ochronnych do ust - nie da się do nich dobrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ktoś mówił, że tusze te, które są tak pakowane w Stanach Zjednoczonych, kiedy przypływają do Europy są wypakowywane z tych kartoników. Nie wiem czy przez jakieś pani w urzędzie celnym czy przez ludzi w magazynach czy w drogeriach, a może to wielka bzdura. Zresztą, my nawet nie mamy miejsca na standach na takie produkty. Wyobrażasz sobie jak byłoby cudownie gdyby wszystko było w pozaklejanych kartonikach?? :D

      Usuń
  8. miałam odlewkę żelowego podkładu, faktycznie dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest naprawdę godny uwagi, a za 15 zł to naprawdę lepiej nie mogłam trafić :)

      Usuń
  9. u mnie w Rossmann jak kupiłam tusz to zawsze był wyschnięty już po miesiącu , nie ważne drogi czy tani sypał się z oczu po miesiącu stosowania więc na bank był otwierany i to nie raz , szkoda kasy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, właśnie! To już wolę kupić sprawdzony tusz (w moim przypadku np Sexy Pulp z YR) i przynajmniej widzę, że jest zaklejony plastikową otoczką.

      Usuń
  10. Bardzo lubię ten duży. Nie obciąża cery, fajnie współpracuje z innymi kosmetykami na twarzy. No i ten jasny kolor... Tak dopasowanego do mojej karnacji chyba jeszcze nie miałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jasny kolor jest ogromną zaletą i właściwie kolor mnie przekonał, bo miałam okazję pomacać tester i nie mogłam uwierzyć jak jasny jest ten odcień. Wiedziałam, że po płynnym podkładzie nie mogę spodziewać się dokładnie tego samego co po żelowym. Pomyślałam, że będzie bardziej miękki niż żelowy, który jest.. hmn jak to powiedzieć.. tępawy? Ale tylko w tym sensie, że nie rozsmarowuje się w nieskończoność tylko szybko zasycha i dzięki temu dobrze maskuje pory.

      Usuń
  11. z tym płynnym się nie polubiłam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki, żebym ja się polubiła zatem :)

      Usuń
  12. Też mnie to wpienia.

    Ale to nie tylko u nas. Gdy parę miesięcy temu byłam w DE i poszłam do DM do niektórych zakupów zniechęciły mnie właśnie takie praktyki.
    Też przy mnie laska otwierała tusze, inne dwie - żele do mycia, a nawet masła do ciała (niektóre nie były zabezpieczone w środku). Na ładnych cieniach oraz różach Alverdewidniały odciski paluchów (na wszystkich opakowaniach m a tester był)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę fail, naprawdę to jest przykre.

      Usuń
    2. kiedyś w rossie u mnie w mieście chciałam kupić masło do ciała. I wzięłam pierwsze lepsze, coś mnie tknęło i odkręciłam wieczko, aby zobaczyć, czy jest ta srebrna osłonka (a wiedziałam, że tam powinno to być, bo nie pierwsze masło tej firmy kupowałam).. i cooo? była tam wielka dziura, bo ktoś sobie zrobił otwór, aby sprawdzić zapach... w innej drogerii sobie kiedyś panie sprzedawczynie poprawiały makijaż, używając właśnie normalnych tuszy do sprzedaży, bo testerów nie było... :/ Albo dzieciaki podchodziły do półek z dezodorantami i się pryskały... masakra... Zawsze jak coś kupuję w drogeriach, to biorę produkt ten co jest gdzieś tam z tyłu.. większa szansa, że nie był macany

      Usuń
    3. Dokładnie o tym mówię. Ja też zawsze sprawdzam. Nawet przy kasjerce mówię, że chciałabym otworzyć kosmetyk, żeby zobaczyć, czy nie był używany/otwierany - jeśli nie był to poproszę. Jeśli był to chcę inną sztukę. O paniach poprawiających makijaż to się nie wypowiem, bo to jest jakaś ekstremalna porażka. Dzieciaki pryskające się dezodorantami to jest kwestia ochrony sklepu. Jak oglądam papier toaletowy to zawsze jakiś ochroniarz się na mnie gapi, jak klientki otwierają produkty to nie ma nikogo, kto by się tym zainteresował.

      Tak, możliwe, że produkty bardziej z tyłu są mniej macane, ale niekoniecznie. Niestety.

      Usuń
  13. Szukamy tego samego w podkładzie :) tylko jest jeden problem, Ty masz zdecydowanie suchą skórę ze strefą T a u mnie to typowo mieszana w stronę suchej z dużym problemem strefy T...Maskara.
    Dostałam od znajomej odlewkę podkładu Kanebo i mogę rzec, że to jest odpowiedź na moje wołanie. Obok Parure de Lumiere producent wstrzela się idealnie w moje potrzeby. Boli tylko cena....

    Z drogeryjnych najlepiej spisuje się ColorStay Revlonu, Nawilżający z sylimaryną Pharmaceris z tym, że ten drugi ma dziwną kolorystykę i bardzo ograniczoną. Na szczęście jest jeszcze fioletowy Lioele, ale z BB kremami jest jeden problem. W sztucznym świetle skóra wygląda upiornie.... więc to dobra opcja na dzień.

    Mam uraz do Rossmanna i wcale się nie dziwię, że lepiej iść do Hebe, Paseczki dobra rzecz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amen, lepiej iść. Paseczki :)

      ColorStay chcę wypróbować, ale chyba dopiero jesienią. Z Pharmaceris ten nawilżający na bank sobie kupię. Lioele używam, na dzień uwielbiam. Wieczorem podkład z SPF mi nie potrzebny, co nie znaczy, że totalnie unikam, ale chodzi o to, że wiesz. Właśnie taki podkład tylko na wieczór jest okay - nie przeszkadza mi, że coś będzie tylko na wieczór. Niech będzie.

      Kanebo nie znam wcale, natomiast tak, no - wiemy, że nasze skóry się różnią niby nieznacznie, ale jednak u podstaw :)

      Usuń
    2. Hexx, ja mam cerę mieszaną i u mnie sprawdza się naprawdę dobrze. :)

      Usuń
    3. Natalio, u mnie żelowy Rimmel za bardzo wrażenia nie zrobił. Nie do końca to jest to, czego szukałam i dlatego też podkład poszedł do Stri :*

      Stri, dla mnie SPF w podkładzie to w ogóle nieporozumienie bo co to za ochrona... no ale. Jak chcesz to się podzielę ColorStayem bo mam go ze sobą.
      Niestety z Kanebo miałam okazję poznać pielęgnację i kolorówkę, gorzej że mój stan konta nie do końca jest zadowolony... ale obiecałam sobie, że sprawię.

      Usuń
    4. Chętnie się wypaćkam kolorstejem! :D

      Usuń
  14. ja niestety nie mam Hebe w pobliżu, więc robię zakupy w rossmanie, a tusze staram się brać z końca półki, bo wydaje mi się że jest wtedy mniejsze prawdopodobieństwo, że był otwierany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też mam swoją koncepcję, że lepiej z końca, ale tak naprawdę nigdy nie wiesz. Niestety.

      Usuń
  15. Chciałabym pójść do hebe ale jakoś nie mogę tam trafić xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co chodzi. My ze Słomką kiedyś pojechałyśmy na poszukiwanie Hebe, ale okazało się, że kilka dni przed naszym przyjazdem zlikwidowali sklep. Teraz w często mam hebe w centrum miasta i to chyba będzie moje ulubione miejsce kolorówkowe. W Rossmannie nadal kupuję pielęgnacyjne rzeczy i domowe rozmaite.

      Usuń
    2. Tej, to nie było Hebe, tylko Schlecker.

      Usuń
    3. Olaboga, faktycznie. Wyparłam to.

      Usuń
  16. Właśnie przez te wszystkie durne baby co to otwierają opakowania wszystkiego co popadnie, mimo że obok mają testery (ale po co otwierać tester, jak można rozpieprzyć dobry kosmetyk?!) sięgam tylko po to co zostalo zaklejone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak! Zresztą to już nawet nie chodzi o to, że komuś trafi się zużyta maskara (wcześniej otwierana) tylko przecież mogłyby debilki pomyśleć, że im też może się trafić otwarty przez kogoś wcześniej produkt

      Usuń
  17. Naprawdę nie znoszę, gdy klientki testują w drogerii kosmetyki pełnowymiarowe, maziają po nich palcami a potem odkładają, nóż się otwiera w kieszeni. Z najgorszych babsk (inaczej nie można tego nazwać) widziałam ostatnio na przykład kobietę, która stała w rossmanie dobre dziesięć minut i po kolei otwierała i testowała na swoich ustach szminki różnych firm [?!?!?!?!] po czym zamykała i odkładała na półeczkę - i nie, nie były to testery, a fe! Albo całkiem niedawno w super-pharm widziałam okropne babsko, które odkręciło i przetestowało na swoich pięciu lub sześciu paznokciach różne kolory essiaków... tak, essiaków, za które musimy zapłacić bagatela 30zł/sztuka... i nic nie robiła sobie z tych białych naklejek, które niby powinny chronić właśnie lakiery przed takimi ludźmi. Jeju, pisząc to wszystko aż się na nowo wzburzyłam, nie cierpię takich osób!!! ale twojego bloga bardzo lubię i zazdroszczę udanych zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ dziękuję, bardzo mi miło :) Też sobie zazdroszczę! ;P

      No wiem jak to jest, ja przeważnie zwracam bardzo uprzejmie i kulturalnie uwagę, ale po tym jak w DROGERII NATURA ekspedientka powiedziała, że ona nie widzi nic złego w tym, że panie sobie otwierają pełnowymiarowe produkty (bo przecież jakoś muszą zobaczyć kolor/konsystencję/czy im pasuje) uznałam, że wątpię w sens wszystkiego i już naprawdę nie robię w takich miejscach zakupów. Przeważnie kupowałam tam limitki, które przeważnie nie były zmacane, bo stały na standach krótko. W Hebe są te paseczki i jasne, że ktoś może zignorować paseczek, ale faktycznie ekspedientki się interesują, testery są do większości rzeczy i są opisane na opakowaniu, że to testery itd. Także plus dla drogerii, które zamawiają testery i zaklejają produkty.

      Usuń
  18. Dla mnie te otwieranie kosmetyków w Rossmanie czy SP to jakaś pomyłka. Po jaką cholerę dziewojki otwierają 10 sztuk tego samego tuszu i jeszcze do tego ich nie kupią-to jest dla mnie chore. Swoja drogą powinny być wprowadzone rozwiązania jak np w Yves Rocher czyli oryginalnie zafoliowane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może otwierają 10 takich samych opakowań tuszu, w poszukiwaniu świeżego? Może we wszystkich szyjki są upaćkane, a szczoteczki suche, bo ktoś inny je wcześniej pootwierał?

      Usuń
    2. Dokładnie! W YR wiem, że kupuję nowy produkt, który nie był używany wcześniej przez nikogo i nie stoi otwarty kilka tygodni.

      Może otwierają w poszukiwaniu niektórzy, ale te panie, na które natknęłam się 2 dni temu otwierały, bo szukały czegoś z fajną szczoteczką.

      Usuń
  19. Miałam próbkę match perfection i używałam jej przez 5 dni - nie dość, ze wydajny to jeszcze kapitalny. Obecnie mam 7 podkładów więc jak się z nimi uporam to kupię go na pewno. Na razie moim podkładowym faworytem jest ever lasting z oriflame ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przez 5 dni! Wow. Z Oriflame nie próbowałam. Ja lubię Healthy Mix, ale tak naprawdę to sama nie wiem co lubię, bo zmieniły mi się kryteria ostatnio ;)

      Usuń
  20. rzadko kupuję kolorówkę w Rossmanie, ale jak już muszę, to wybieram sobie produkt, który chcę kupić i najpierw otwieram, żeby sprawdzić czy nikt nie otwierał przede mną. Jak jest czysty to biorę, jak nie to odkładam.
    Robię tak odkąd kupiłam używaną pomadkę do ust. Oczywiście, że wróciłam do sklepu zrobić aferę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie należy zrobić aferę. Ja robiłam podobnie, nawet już przy kasie, ale wiesz jak to jest. NIE POWINNO być testowanych produktów na półkach. W ogóle.

      Usuń
  21. Cierpię, bo od kilku miesięcy podoba mi się błyszczyk w osiedlowym sklepie, ale wszystkie egzemplarze (~5 czy 6 ich jest) mają przerwaną etykietkę (jest tak nalepiona, że się rozdziera podczas otwierania). Jakieś gówniary pewnie przyszły i pootwierały wszystko. Ale czy naprawdę trzeba otwierać wszystko? Kurwa!

    Cieszę się z tych naklejek w Hebe. Nawet jeśli dość łatwo je podważyć, to zawsze to jakieś utrudnienie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja u siebie w ross widziałam jak babki rozpakowuja z foliowych opakowan kosmetyki. Tak razem z tymi foliami co mialy na nich zostac z perforacją:( a straźnik czyscil paznokcie szczotką do stóp taką z pumeksem i odłoźyl na miejsce:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Totalna porażka. Miejmy nadzieję, że to nieliczne przypadki i reszta drogerii jest bardziej pod kontrolą.

      Usuń
  23. Nie kumam trochę miejsca w którym piszesz o dużych i małych napisach. Na zdjęciu przecież widać, że kolor 100 ma właśnie małe napisy, a ten nowy duże.. Zainteresowało mnie to, bo jestem ciekawa Twojego zdania na temat różnic pomiędzy tymi wersjami.
    Ten płynny też miałam, niestety numer 103 - zdecydowanie za ciemny. Eh, czemu nie było wtedy tego jasnego kolorku.. I czemu żelowy nie jest dostępny w tym kolorze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odniosłam wrażenie, że zamieszanie z dużymi i małymi napisami odnosi się to napisu na szkle, nie na naklejce.

      Na pewno dam znać jak na twarzy zachowują się wszystkie trzy jakie posiadam.

      Usuń
  24. Oj tak, tak to właśnie jest w Rossmannie.. Kiedyś nawet zrobiłam test - jakaś babka otwierała tusze w kółko, to i ja złośliwie coś tam otworzyłam :O (jak mogłam!) Tymczasem do mnie ktoś się przyczepił, a tamtej nikt uwagi nie zwrócił..

    OdpowiedzUsuń
  25. Ostatnio wybrałam się do Rossmanna, kupiłam tusz nie otwierając go, jak się okazało był suchy, tak jakby nigdy nic w nim nie było. PORAŻKA!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz, wszystkie bardzo mnie cieszą! Jednak te, zawierajace autoreklamę będą usuwane. Jeśli chcesz mnie zaprosić do siebie - poświęć kilkanaście sekund i napisz na strilinga@gmail.com

Pozdrawiam i życzę miłego dnia, wieczoru lub nocy ;)

i hope you will also like

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...